Swami Vishwananda – Seksualne Skandale, Gwałty, Nadużycia i Oszustwa
Trudno przewidzieć dlaczego w Polsce najbardziej popularni stają się osobnicy mający na swoim koncie przestępstwa i nadużycia takie jak molestowanie seksualne, gwałty, kradzieże i pedofilia. Czyżby to jakieś fatum nad Polską? A może z powodu rozpowszechnienia pedofilii i kazirodztwa, niejako z przyzwyczajenia ludzie na idola wybierają sobie kolejnego niebezpiecznego zboczeńca? Jeśli ktoś jest ofiarą molestowania seksualnego, a szuka jakiejś duchowej pociechy, powinien omijać tak zwanego Swami Vishwananda. To jeden z najbardziej kontrowersyjnych i niebezpiecznych liderów religijnych początku XXI wieku. Dziwnie popularny w Polsce i Niemczech…
Źródła Brytyjskie już od 2004 roku potwierdzają wcześniejsze doniesienia, że “Swami” Vishwananda miał wymuszać stosunki homoseksualne z młodymi chłopcami, którzy byli jakiś czas jego oddanymi uczniami. Wzburzyło to lokalną, liczną społeczność hinduistyczną! Większość osób tak molestowanych przez Vishwananda odeszło z jego pseudoreligijnego ugrupowania! Dla kultury hinduistycznej stosunki seksualne a tym bardziej homoseksualne mistrza z uczniami to zbrodnia gorsza niż morderstwo!
Visham znany jako Vishwananda wygląda na duchowego oszusta, gdyż stał się uczniem Sathya Sai Baba, a potem porzucił tego swego mistrza duchowego, który nie. Visham ćwiczył się trochę w ćwiczeniach oddechowych wspomagających siły psychiczne służące własnemu ego i samozadowoleniu. W USA i Wielkiej Brytanii prawda o życiu i szkodliwych praktykach Vishwananda wyszła na jaw, stąd po okresie ekspansji obserwujemy od 2008 roku spadek zainteresowania tym zjawiskiem małpującym w zasadzie styl nauczania Sathya Sai Baba.
Wiosną 2008 Vishwananda przebywał jakiś czas w Aśramie Sathya Sai Baba, na co jest wielu świadków, także z Polski. Historia ta stała się głośna, pisała o niej nawet lokalna prasa indyjska w języku telugu. Vishwananda buńczucznie obrażał mieszkańców Ashramu w Puttaparti, twierdząc, że przybył tam “uratować dusze“. Po dwóch dniach został usunięty przez obsługę Ashramu na polecenie Śri Sathya Sai Baba. Ktoś to zamiast się uczyć przyjeżdża do Aśramu rozrabiać i zastępować Mistrza który tam jest, uważany jest w Indii za chorego psychicznie bufona, osobę o chorym ego, za opętańca, a także wysłannika sił asurycznych, czartowskich! Zwykle mówi się o tzw: “chorym ego”, “pomieszaniu zmysłów” etc. Tak wypadł ze swoją wizytą rzekomy Swami Vishhwananda czyli Visham z Mauritius. W Indii, w Prashanti Nilayam uważa się, że Vishwananda wspiera i przejawia nieaprobowane zachowania, takie jak seks homoseksualny z uczniami.
Vishwananda nie był inicjowany w żadnej linii przekazu wywodzącej się od Mahavatar Babaji. Nie jest zatem możliwe, aby doświadczył jakiejś łaski czy wizji od Mahavatar Babaji. Sam Mahavatar Babaji od setek lat powtarza, że jego Łaska i Wizja spływa tylko dla tych, którzy praktykują prawidłowo, podejmują inicjacje duchowe od prawdziwych mistrzów. Mistrzowie Wschodu stosują się jak wiadomo do własnych nauk i obietnic. Nie ma zatem możliwości, aby bez inicjacji i szczerego uczniostwa mógł Vishwananda mieć jakieś objawienie od Mahavatar Babaji. Wychodzi, że jego rzekome objawienia i przekazy to albo mistyfikacja wynikła z niewiedzy zaślepionego ego, albo co gorsza skutek opętania osoby przez asury, czyli złe demony, opętania będącego skutkiem braku przewodnictwa prawdziwego i co ważne żywego Mistrza Duchowego. Rozrabianie w Ashramie Mistrza takiego jak Sathya Sai Baba i stylizowania się na jego podobieństwo wskazuje mocno na fakt opętania przez asury mroku i ciemności.
Paramahansa Yogananda za swego życia twierdził, że jego wcielenie jest ostatnim i nie zamierza się więcej wcielać w ludzkim ciele, chociaż będzie żyć jeszcze za ponad 200 lat po swojej śmierci w Himalajach! Nie ma zatem możliwości, aby Vishwananda był inkarnacją Yogananda. Zresztą musiałby znać dobrze Krija Jogę i byłby znaleziony jako mistrz przez Kriyabanów. A linia przekazu Krija Jogi Mahavatar Babaji ma wskazania, że Yogananda się nie odrodzi zanim minie 200 lat od ostatniego odejścia, a wszelkie obwieszczenia jakoby ktoś był inkarnacją Yogananda są jedynie demonicznym szkodliwym oszustwem pokazującym łotra, który chce ludzi odciągnąć od prawidłowej duchowej drogi takiej jak Krija Joga, aby wepchnąć ich w pułapkę! Tytuł Paramahansa dawany jest zresztą zaawansowanym joginom, co do których wiadomo, że już nie będą powracać w ludzkiej formie bytu. I co ważne, aktywność Yogananda odrzucała pojęcia takie jak misja i misjonowanie. Jest to postępowanie sprzeczne z zasadami Drogi, której uczył Mahavatar Babaji.
Rok 1978 to rok urodzenia Visham czyli Vishwananda. W tym samym roku, Leonard Orr twierdził, że słyszał w Ashramie Haidakhan Babaji, że Yogananda odrodził się w Afryce jako murzynek i ma już 12 lat. Zatem Vishwananda musiałby się urodzić o 12 lat wcześniej, żeby być tym zapowiedzianym w Haidakhan. Niestety spekulacje Leonarda Orra przywiezione z Indii nigdy się nie potwierdziły.
Obsesja bycia reinkarnacją Yogananda jest jedną z amerykańskich i newageowych psychoz duchowych czy obsesji. Bardzo wiele osób podawało się za inkarnację czy odrodzenie duszy Yogananda. Żadna z tych osób nie miała jednak pojęcia o praktyce Krija Jogi. A cechą świadomej inkarnacji, Awatara bądź Awadhuta jest znajomość tego, co robił i uczył w poprzednich wcieleniach! Już sam fakt braku znajomości autentycznej Krija Jogi dyskwalifikuje Vishwananda jako reinkarnację Yogananda. Pokazuje młodego chłopca z biednego kraju, który ma taką obsesję, że chciałby być w duchowym światku kimś liczącym się. I to jest właśnie ta małość, ukazana w tandetnych trickach, jak podawanie się za inkarnację kogoś sławnego jak Yogananda. Psychologia mówi, że to kompleks niedowartościowania, jakże częsty w biednych krajach takich jak Mauritius.
Obsesyjna żądza sławy, bycia kimś ważnym w duchowym światku popycha ludzi do proklamowania siebie jako kogoś dawno zmarłego i robienie w ten sposób rozgłosu wokół siebie. Dla wszystkich indyjskich Swamich, takie proklamacje to czerwona lampka ostrzegająca przed cyrkowym oszustem skrywającym w sobie wielką małość i ciemną pustkę. Awatara nie musi się podpierać poprzednimi wcieleniami, a jeśli to robi, to przejawia dogłębną znajomość tego, czego uczył w poprzednich żywotach, bo przychodzi świadomie. Tymczasem Vishwananda nie ma pojęcia nawet o początkowych praktykach Krija Jogi, co widzą wszyscy w linii przekazu wtajemniczeni, szczególnie na wyższych stopniach.
Guruphilia to taka dolegliwość, że osoba choruje na manię bycia guru. Kopiuje i małpuje znanych guru, usiłuje zbudować wokół siebie taki sam kult jaki jest wokół kogoś, kto rzeczywiście jest Guru, Awatarą. Niestety jest to tylko choroba i takich chorych nazywa się z angielska Copycats… po prostu podrabiacz, plagiator, kopista czy oszust, małpa… Bycie inkarnacją Yogananda to dla “małpiszonka” swoista karta przetargowa, aby wytargować jak najwięcej wielbicieli. Tyle, że prawdziwy Awatara nie musi nikogo naśladować ani autoryzować się poprzednimi inkarnacjami, które mają jeszcze dużo ludzi legalnie praktykujących na zasadzie autoryzowanej sukcesji uczniów. A Vishwananda po prostu nic nie umie, a ci, którzy pamiętają jeszcze Yoganandę jak żył na Ziemi, mówią wprost, że Vishwananda to wulgarna podróba Yogananda… Nos nie taki, oczy nie te, praktyki nie te, a co najgorsze wiedzy brak…
Branie pieniędzy za Darshan (Darśana) w USA czy U.K. kompletnie skompromitowało Vishwananda, gdyż społeczność hinduistyczna doskonale wie, że za samo siedzenie w obecności Mistrza, Guru, nie pobiera się żadnych opłat. Za różne rzeczy związane z nauką pobiera się opłaty, ale akurat za Inicjowanie Ucznia Duchowego czy Darshan nie wolno pobierać żadnych opłat wymaganych. Kto zna duchowe tradycje, ten szybko się zorientuje, że ma do czynienia z oszustem, któremu Zachód uderzył do głowy, bo pochodził z biednego Trzeciego Świata. A Yoganada nie miał takich odpałów na kasę.
Mistrzowie z linii Mahavatar Babaji uczyli aby zdobywać jak najlepsze wykształcenie. Yogananda skończył renomowany Uniwersytet. Vishwananda był raczej szkolnym nieukiem, który porzucił edukację w wieku lat 14. Zajmował się robieniem kasy na rodzinne potrzeby i na rzecz swego ubogiego środowiska. Ktoś kto w jednym wcieleniu stał się muzykiem, w następnym przejawia te zdolności jako tzw. moce naturalne. Vishwananda powinien w kolejnym wcieleniu bez trudu zdobyć wykształcenie magisterskie, kończąc studia magisterskie, gdyby w poprzednim wcieleniu był Yoganandą tak jak twierdzi dla podniesienia swego wątpliwego autoramentu!
Vishwananda z początku fascynował się Sathya Sai Babą. Potem ochrzcił się jako katolik i próbował nawracać wyznawców Sathya Sai Baba z Mauritiusa na katolicyzm. Widać w tym zachowania absurdalne, gdzie kopiarstwo, małpowanie Sathya Sai Baba ma jedynie na celu odciągnąć od Sathya Sai Baba jak najwięcej ludzi. A przecież sam Sathya Sai Baba, w swojej młodości już przestrzegał przed oszustami, którzy w końcówce jego działalności będą go małpować, ubierając się tak jak on i naśladując cudowne materializacje Sathya Sai Baba. Już w świetle tych wczesnych proroctw Sathya Sai Baba, rozpoznajemy łatwo, że Vishwananda to zwyczajny oszust podrabiający to, czego rzeczywiście nie potrafi. Chory mały człowieczek z Mauritiusa, który chciałby wielbicieli Sathya Sai Baba odwrócić od wielbienia Boga. A przecież Yogananda swoim uczniom przed śmiercią powiedział, że w Indii narodził się wielki Awatara Sai, który jest inkarnacją samego Boga, Vishnu (Wisznu) i jeśli chcą być blisko z Bogiem, to powinni trzymać się Sathya Sai Baba. I rzeczywiście, po śmierci Yogananda wielu Kriyaban pojechało do Sathya Sai Baba, pozostając w Ashramie na stałe!
Wyznawcy hinduizmu na całym świecie, nie tylko w Indii o Vishwananda mówią per “fake”, “faker”, czyli szachraj, oszust, krętacz. Nie małpuje się bowiem cudzego stylu nauczania, jeśli jest unikatowy tak jak w wypadku Sathya Sai Baba. Jest to tak samo niesmaczne, jak plagiat cudzej książki i podawanie, że to własna. Człowiek jest księgą życia i ma pewne unikalne cechy duchowe, tyle, że brak takich u Vishwananda jest przysłowiową “słomą z butów”.
Aananda oraz Swami Kriyananda – uczniowie Yogananda dobrze pamiętają, jak ich Mistrz zapowiedział, że nie chce się odradzać i że prędzej jak za 200 lat nie wróci do ziemskiego ciała. Informacje to są łatwe do znalezienia nawet w internecie, ale duchowe szachraje zwykle wybierają takie kraje jak Polska czy Niemcy, gdzie świadomość duchowa jest niska i łatwo znaleźć dużo ludzi, których można omamić z powodu powszechnej ignorancji i nieznajomości Wedy. Aananda i Swami Kriyananda pamiętają, jak Yogananda mówił, że przed jego kolejnym przyjściem musi minąć przynajmniej ze 200 lat. Zatem nie mógł się odrodzić Yogananda w 1978 roku jako Vishan z Mauritius. Yogananda może się pojawić po roku 2150 jako Jogin w Himalajach, zgodnie z zapowiedzią, która była bardzo precyzyjna. Należy dodać, jako ewentualna możliwość. A Oświeconych poznać po tym, że sami dotrzymują swoich przepowiedni, szczególnie na swój własny temat!
Wedle 9 reguł pokazujących Awatara, Vishwananda nie spełnia żadnej, a mówimy o 9 regułach prawdziwej inkarnacji Awatara wedle nauk Mahamuni Mahavatar Babaji Nagaraj, który przekazał Krija Jogę. Tak się może ośmieszyć publicznie marny oszust, który nie ma większego pojęcia o duchowości, a pragnie być kimś liczącym się w duchowym światku.
Należy zwrócić uwagę, że w sposób istotny tzw. “Swami” Vishnananda jest ochrzczonym i wybierzmowanym katolikiem, konwertytą. Nawrócił się z hinduizmu na chrześcijaństwo, na katolicyzm, zatem nie ma prawa do posługiwania się tytułem Swami, który to tytuł jest religijnym tytułem wyznawcy hinduizmu i tradycji wedyjskiej. Przechodząc na katolicyzm musiał się Vishwam nawrócić, wyrzec hinduizmu i hinduskich bóstw, niewątpliwie. Inaczej nie da się nawrócić do Jezusa i Kościoła. Od konwertytów zwykle wymaga się aby jak najwięcej dawnych współwyznawców nawrócili do Jezusa, przyprowadzili ze sobą. Kiedyś zachęcał do wielbienia Sathya Sai Baba, teraz robić próbował krecią robotę odwodząc od Sathya Sai Baba, ale do siebie. Nic dziwnego, że chłopina w swym oszukiwaniu próbuje odwieść jak najwięcej osób od autentycznych mistrzów duchowych wschodu takich jak Yogananda czy Sathya Sai Baba. Jest to subtelne acz skuteczne przekierowanie uwagi ludzi, z prawdziwych mistrzów, na podstawionego oszusta, Vishwananda, w którym nie ma już Boga, Brahmana, lecz żyje Jezus i cała katolicka dogmatyka którą zaczął wyznawać przechodząc religijną konwersję, nawrócenie. Teraz jego zadaniem jest odwodzenie ludzi od Boga i Mistrzów, w pusty fałszywy kult, w nadziei, że parę skandalików spowoduje powrót tych zagubionych bo w błąd wprowadzonych dusz, że zniechęci ich do jogi i Wschodu, wrócą do Jezusa, nawet bez Vishwananda. Prawdziwie lucyferyczne misterium, dobrze uknute i zaplanowane, włącznie z bezczeszczeniem Pranawy i tytułu Swami. powinniśmy zatem mówić Ksiądz Vishwananda, skoro hinduizm porzucił a do chrześcijaństwa się zwrócił…
Nauki wygłaszane przez Vishwananda są fragmentami wyuczonymi z tekstów Sathya Sai Baba, zwykle o miłości, tyle, że przedstawianymi w sposób infantylny, jako parodia prawdziwego nauczania Sathya Sai. Wschodni znawcy wiedzy duchowej mówią o Vishnananda, że jest to kukła, straszydło, typ spod ciemnej gwiazdy, który nawet Mudry do swojego kursu Mudr zaczerpnął z internetu robiąc typowe okropne błędy jakie widzimy w internetowych prezentacjach. Widać po kursie nie wartym wyłożonych pieniędzy, że ów “typ spod ciemnej gwiazdy” nigdy nie uczył się mudr od normalnego Guru, gdyż ich po prostu nie umie!
Vishwananda nie ma prawa inicjować Brahmaćari, ponieważ de facto nie jest w Zakonie Swami i nie żyje w celibacie o czym świadczą chociażby skandale z homoseksualnym molestowaniem uczniów w Wielkiej Brytanii, jakie rozłożyły tamtejszą organizację. Nie ma tu znaczenia orientacja seksualna, gdyż najprostsze zasady nauczania duchowego wykluczają ekscesy seksualne pomiędzy nauczycielem, a uczniami, tak jak w zwykłej szkole nauczycielom nie uchodzi dymać uczniów. Incydentów tych jest dużo, a inicjacja Brahmaćari może być dana tylko przez Swami, który sam jest Brahmaćari, zachowując czystość seksualną, tak jak Yogananda, który nie miał z tym problemów. Znów wychodzi, że z powodu żądzy seksualnej, wyraźnie widocznej w skandalach seksualnych z udziałem Vishwananda, nie jest on na pewno inkarnacją Yogananda, ani tym bardziej żadnym bóstwem czy Babadżim. Bóstwom i mistrzom niewyżyte żądze nie biją na mózg. Osoba molestująca seksualnie własnych uczniów, niezależnie od orientacji seksualnej jest molestatorem, osobnikiem ciemnym i mrocznym w którym nie ma żadnego światła, a jedynie moralna degrengolada upadłej duszy. Odpadnięcie od Mistrza takiego jak Sathya Sai Baba jasno pokazuje, że mamy do czynienia z duszą upadającą, podróżującą raczej w dolne sfery świata niźli w górne, boskie.
W USA odnotowano szokujące afery z Vishwanandą w roli głównej, który wychodził do wielbicielek owinięty w sari – odzież typowo kobiecą, ale tak przeźroczystą, że to i owo za dużo było widać przez półprzeźroczysty materiał sari. Tego rodzaju skandaliczne zachowania pokazują raczej pustą i chorą głowę, fanaberie “straszydła”, a nie guru czy swamina. Z takimi tendencjami, właściwym miejscem dla występów jest raczej lokal ze striptisem orientalnym, a nie rola duchowego mistrza!
W 2008 roku w Niemczech, Vishwananda wygadywał, jakoby był samym bóstwem Krishna, dlatego wszystkie kobiety są jego gopis w charakterze małżonek na wzór Krishna. Wyraźne podteksty seksualne, a przy tym afera z lekkim molestowaniem publicznym Brahmaćari o imieniu Meenakshi w Indii i jej strofowaniem w sposób charakterystyczny dla zachowań intymnych pokazują, że skandalizm Vishwananda może mieć nie tylko wymiar homoseksualny, ale także haremowy. Nauczanie duchowe w Indii nie zawiera takich elementów, a seksualne ekscesiki zawsze są oznaką fałszywego nauczyciela, oszusta, pozera.
W Indii w 2008 Vishwananda zaprosił znakomitą tancerkę krysznaicką, Śri Krishna Dasi aby śpiewała w jego obecności i przy dużej publiczności ostro ją znieważał popełniając kryminalny czyn karalny. Złośliwie przeszkadzał w występie, wyśmiewał intymne części ciała. Wedle osób mających z Vishwanandą częściej do czynienia, jest to częste zjawisko, że potrafi się do kobiet praktykujących figlarnie zalecać, a następnie poniża je ordynarnie pokazując im wyższość płci męskiej i generalnie preferując płeć męską, chłopców. Tego rodzaju postępowanie z uczniami oraz z zaproszonymi gośćmi nie będącymi uczniami pokazuje raczej ordynarny i prymitywny charakter Vishwananda niźli zdolności guru. Nie jest bowiem takie traktowanie uczniów w żaden sposób częścią procesu duchowego nauczania. Ostro zwracają na to uwagę inni, rzeczywiści Swami, indyjscy mistrzowie duchowi i to wielu tradycji.
Trzeba się zastanowić, czy odzywki typu: “przesuń się krowo”, do uczennicy duchowej, która stała w drzwiach, nie mogąc wejść z powodu tłoku do sali medytacji i stopując przejście dla Vishwananda, są oznaką wyższej boskiej kultury i uduchowienia, czy raczej behawiorami rodem z piekła pełnego czarnych, swojskich, bo katolickich diabłów mieszających pod kotłamami.
W Indii, uczennica duchowa Chandanini z Los Angeles zapytała publicznie Vishwanandę “dlaczego nie może być równości pomiędzy kobietami, a mężczyznami”, na co Vishwananda zabrał ją na stronę, spoliczkował i pogroził solidnym laniem, jeśli jeszcze raz zada mu tak głupie pytanie to…
Bardzo negatywną opinię o Vishwananda wypowiada wielu renomowanych mistrzów duchowych, także Swami Śyam czy Ammachi, Amritanandaji która na pytanie Brahmaćari Brindavani w USA czy Swami Vishwananda jest inkarnacją Yogananda z ogromnym politowaniem odpowiedziała, że na pewno nie jest (“Vishwananda is NOT Yogananda!”). Inna osoba zapytała Ammachi o opinię na temat Vishwananda usłyszała, że: “Vishwananda jest niebezpieczny jak czarna żmija” (“Beware, Vishwananda is dangerous like a black addar (a viper)”). A trzeba wiedzieć, że w swoim życiu Ammachi bardzo rzadko mówi o innych ludziach inaczej niż pozytywnie, akceptująco i serdecznie. Tym bardziej taka opinia wglądowa z ust takiej mistrzyni duchowej jest szokująca…
Wedle jednego z największych astrologów badających kosmogramy rozmaitych guru, Chakrapani, Vishwananda wykazuje w sobie obecność dwóch osób czy duchów, które walczą ze sobą, tak jakby był dwupłciowy. Kosmogram pokazuje, że Vishwananda jest osoba silnie poligamiczną karmicznie, zdolną do ekstremalnie wielkich czynów złych oraz dobrych, mrocznych oraz jasnych. Oznacza to osobę z karmanem typu krishnaśukla – ciemno-jasną, a to oznaka gościa, któremu daleko nie tylko do Oświecenia czy Wyzwolenia, ale także do podstawowej Dobroci potocznie zwanej Sattwą… O tym , że jest Vishwananda pod władzą Saturna jako osobnik niezdolny do miłości, czyli psychopatyczny i że brak jakichkolwiek cech z kosmogramów Awatarów, Sadhu czy Rishi – lepiej już nie wspominać. Strona materialistyczna i pragmatyzm zawsze biorą górę u takich osobników.
Yogi Aniruddha z Indii, na pytanie europejskiej Brahmaćari dlaczego odmówił swego błogosławieństwa dla Vishwananda powiedział: “Jogini tacy jak Vishwananda, którzy w sposób niewłaściwy używają jogicznych mocy, którzy skoncentrowani są na zdobywaniu wielbicieli, prestiżu i pieniędzy, idą na spalenie w piekłach za wprowadzanie w błąd ludzi!” Owa Brahmaćari z północnej Europy, dobrze znana w światku wiszwanandowców, postanowiła po usłyszeniu tej odpowiedzi, nigdy więcej nie spotykać się z Vishwanandą. A przecież Swami Aniruddha mając miliony uczniów i wielbicieli, podobnie jak Sathya Sai Baba, udziela tysięcy błogosławieństw każdego roku, podobnie jak Ammachi. Jednak nie udziela się błogosławieństw wyjątkowo, jakimś typom bardzo złym, szkodliwym i nienaprawialnym…
Visham twierdzi, że objawił mu się Mahavatar Babaji, to chyba Mahavatar powinien wziąć odpowiedzialność za Vishama czyli Vishwananda. Jeśli w czerwcu 2008 rzekomo wyświęca 8 nowych Swamich mających rozwijać Bhakti Margę, a we wrześniu już 2 rezygnuje i w warunkach skandalicznych opuszcza rzekomego mistrza, to chyba brak nadzoru ze strony Mahavatara za wybór kandydatów do święceń. To się nie zdarza w normalnych warunkach autentycznej linii przekazu w Indii.
Vishan na siłę chce mieć dużo uczniów i wielbicieli, podczas gdy wielcy mistrzowie bardzo rzadko inicjują nowych Swamich czy Brahmaćaris. W trzy lata do 2005-2008 Vishan wyświęcił ponad 400 Brahmaćari, lecz w tym samym czasie ponad 200 już odpadło opuściwszy mistrza głównie z powodu rozmaitych skandali i skandalików. Tymczasem w Indii kandydat czeka i 5 lat zanim zostanie wyświęcony na Brahmaćari. Nie ma żadnej przyśpieszonej ścieżki zostawania duchowym uczniem najwyższej klasy. Od tysięcy lat obowiązują te same reguły. Kandydatów na uczniów trzeba sprawdzić, czy się nadają, ale do tego trzeba być Guru, a nie Vishanem, co sam sobie nadał imię duchowe i prawa do nauczania, czyniąc tym samym z siebie oszusta na pośmiewisko!
Biedni uczniowie Vishvananda są bardzo rozczarowani, że zbierał kasę na duchowe cele i ośrodki, na obozy medyczne dla ubogich, a wydawał w kasynach Las Vegas i najdroższych sklepach oraz przybytkach Dubaju. Ale tak to jest jak biedakowi palma odbije, gdy w buty guru wskoczyć próbuje. A na co wydawał kasę Bhakti Margi w Las Vegas znanym z hazardu i burdeli, lepiej nie wspominać, żeby wpis nie był kilka razy dłuższy! Powiedzmy tak: tak to jest z przechrztami i konwertytami, co ich nagle coś olśniło i nawróciło, czy raczej w głowie przewróciło. A Dubai to przecież Las Vegas Środkowego Wschodu… O wycieczkach do Tajlandii na masaże erotyczne tajskie także wspomina kilku byłych bliskich wyznawców. No cóż, jaki pan taki kram. Jaki mistrz tacy uczniowie, jacy uczniowie taki mistrz. Tylko tych paru szczerych dusz wyrolowanych żal.
Wedle osób z Mauritius, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, które stać było na zbadanie życiorysu Vishwananda, jego duchowa biografia jest zupełnie zmyślona, włącznie z rzekomym oświeceniem w wieku około 14/15 lat. Szwajcarska policja odnotowała kradzieże relikwi z kościołów w Szwajcarii dokonane przez Vishwananda, oczywiście pod jego nazwiskiem z paszportu, a nie tym pod jakim znają go wielbiciele i Brahmaćari…
Czy można wierzyć komuś, kto najpierw przez kilka lat proklamuje, że Sathya Sai Baba jest Bogiem żyjącym na ziemi, a jak mu jego żyjący jeszcze Bóg zakazuje zarabiać na dzialalności pod jego szyldem milionów dolarów i łajdaczenia się, ogłasza go diabłem i zboczkiem? Czy można wierzyć komuś, kto nawraca się na katolicyzm i zarabia na uczeniu hinduistycznych bhadżanów celem wielbienia jego osoby, a potem zarobioną kasę wydaje w Las Vegas, Dubaju czy Tajlandii na masaże erotyczne i w innych burdelach? A i jeszcze byli męscy Brahmaćari, którzy ślubowali żyć w celibacie, w liczbie kilkuset płaczą, że musieli przespać się z rzekomym guru, zwykle wielokrotnie, w celach erotycznych oczywiście? Czy potem można jeszcze wogóle wierzyć?
Czy po “jesiennym skandalu” z 2004 roku, gdzie wyszły na jaw liczne stosunki homoseksualne “nauczyciela” z uczniami nie może uczciwych ludzi krew zalewać na myśl, że kolejni naiwni lgną do oszusta jak muchy do muchołapki? Pewnie Kundalini zamiast w górę, lekko w dół sobie poszła… jak u Rasputina. Po takich przeżyciach trudno się dziwić ludziom, że nie chcą już żadnego guru ani mistrza. I tak demony, złośliwe asury osiągają swój cel: odwodzą tysiące ludzi od prawdziwego duchowego nauczania, od uczciwych i autentycznych mistrzów duchowych, którzy nie mają zwyczaju kopulować swych uczniów.
Sytuację najlepiej oddaje ksywka nadana Vishwanowi przez amerykańskich i brytyjskich byłych wielbicieli wydymanych seksualnie: “H.H. Penis Baba”.
Istnieje wiele osób podrabiających oszukańczo inkarnację Sathya Sai Baba. O takich małpiszonach Sathya Sai Baba powiedział co następuje i warto wziąść to pod uwagę, radząc tym wszystkim głupcom, aby najpierw stali się sobą.
SSB: “W tej epoce Kali Juga również takie imitacje się zdarzają jak Paundraka udawał Vasudeva (Krishna). Mamy zatem dzisiaj nawet Sathya Sai Babów. Pokazują oni ten sam typ złodziejskiego charakteru, że noszą fryzurę afro na głowie, studiują fotografie i trzymają dłonie niemal tak samo, a także czynią prześmiewcze usiłowania naśladowania mnie. Zapomnieli, że “imitowanie” jest jedynie ludzką skłonnością, jednakże “stwarzanie” jest boskie.
SSB: “Ci, którzy usiłują stać się Sathya Sai Babami poprzez ten oszukańczy proceder imitowania, jedynie niszczą tę odrobinę wiary jaką ludzie pokładali w Boskości. Są oni zatrutymi owocami, które niszczą pokój i hatrmonię społeczeństwa. Zgromadzają wokół siebie insekty o podobnej naturze. Ponieważ tylko ptaki tego samego sortu mogą latać razem. Ci “pretenderzy” doprowadzają do ruiny samych siebie, a także społeczność w której działają, tak jak zdziczałe małpy, które ruinują siebie i las w którym zamieszkują!”
Z pomocą Brahmaćari Rajesvari, byłej wielbicielki Vishwananda z USA oraz kilku portali anglojęzycznych i indyjskiej prasy w językach natywnych:
Tłumaczenie: El-Mo
Linki:
http://vishwanandawarning.blogspot.com/
http://guruphiliac.blogspot.com/
http://vishwanandatruecolors.blog.co.uk
http://dinakaran.blogspot.com/
http://dinakaran.blogspot.com/2006/01/sai-copycats.html
http://saicopycats.blogspot.com/2006/01/swami-vishwananda.html
P.S. Jedynie przekazuję tłumaczenia kilkunastu fragmentów tekstów o licznych skandalach i oszustwach ze “Swamim” Vishwananda z Mauritius, ostatnio bardzo hołubionym, czczonym i ubóstwianym w Polsce. Szkoda bowiem, aby kolejni naiwni w Polsce zostali bardzo oszukani, tylko dlatego, że nie znają angielskiego czy hindi na tyle dobrze aby poczytać sobie oryginalne artykułu i wspomnienia tysięcy już wydymanych i wyrolowanych przez Vishwananda.
Zamieszczony w: Vishwananda, pedofilia | Otagowane: dewiacja, dewiacje, homoseksualizm, imitacja, imitator, Mauritius, małpa, nadużycia, ofiary, oszust, pedofilia, seks, sekta, sekty, skandal, Vishwananda, zboczenie | Komentarzy: 8 »





