Igraszki świętobliwego oszusta z kobietami i chłopcami


Igraszki świętobliwego oszusta z kobietami i chłopcami

Praktycznie całe Indie wiedzą, że Nithyananda podający się za swamina i paramahansę to przestępca kryminalny, oszust finansowy, molestator i gwałciciel. Niemniej na Zachodzie, w USA i Europie, są jeszcze ludzie, którzy w swojej naiwności myślą, że jest to jakaś świętobliwa osoba, człowiek Boży. Kolejne laboratorium kryminalistyczne w Hyderabadzie potwierdziło, że prezentowane sceny na filmach seksualnych z udziałem Nithyananda są prawdziwe, nie były preparowane, nie zawierają najmniejszych śladów fotomontażu. Filmy nagrane ze skandalem seksualnym Nithyananda, szczególnie film z aktorką pornograficzną, były wielokrotnie badane przez wiele laboratoriów kryminalistycznych w Indii i wielu innych krajach. Nie są to fotomontaże jak utrzymywał od początku Nithyananda i jego „mafia kultowa”, jak grupę nazwano w Indii. 

Dnia 28 sierpnia 2013 roku policja indyjska wszczęła postępowanie przeciwko pseudo aszramowi pseudo swami Nithyananda o stosowanie na terenie aszramu przemocy wokół dzieci, torturowania oraz wykorzystywania dzieci. Jakby mało było poprzednich zarzutów o molestowanie, wykorzystywanie i gwałty na kobietach, teraz dochodzi jeszcze przemoc i nadużycia wobec dzieci, w tym pamiętamy brawurową akcję policyjnych komandosów, którzy w dniu 12 czerwca 2012 roku z terenu pseudo aszramu pilnowanego przez uzbrojonych bojówkarzy Nithyanandy w Indii odbili mającą zaledwie 15 lat dziewczynkę przetrzymywaną tam siłą dla celów seksualnych. Przemoc seksualna wobec kobiet i dzieci w Indiach to poważny problem, który przez ostatnie 20 lat zdaje się poważnie narastać. 

Oszust religijny Nithyananda

Oszust religijny Nithyananda

W Indiach w dniu 2 marca 2010 roku ujawniono film z udziałem oszusta udającego indyjskiego swamina, niejakiego erotomana Nithyananda, w rzeczywistości znanym jako Rajashekar. Nagranie wideo przedstawia świętobliwego oszusta przyłapanego na miłosnych igraszkach z dwiema kobietami jednocześnie – informuje serwis bbc.co.uk. Film został wyemitowany przez indyjskie stacje telewizyjne, zaraz po emisji nagrania na ulice miasta Bangalore wyszli protestujący ludzie, którzy w akcie gniewu palili portrety tego uchodzącego dotąd za ‚świętego mędrca’ niemoralnego oszusta. Nithayanda szefował takim organizacjom jak: Nithyananda Foundation, Life Bliss Foundation, Nithyanananda Dhyanapeetam, oraz Nithyananda Vedic Temples. W Indii pozamałżeński seks z guru (swamim, paramahansą) uważany jest za religijną prostytucję, chociaż hindusi na co dzień mówią o tym dosadniej, tak jak i w Polsce potocznie określa się prostytucję, szczególnie w wydaniu osoby duchownej.  Czytaj dalej

Wróżbita David – porno skandal w pseudo ezoterycznej Kosmica TV


Wróżbita David – skandal pornograficzny w pseudo ezoterycznej Kosmica TV

W to co mówi i robi ten wróżbita aż ciężko uwierzyć! Wróżbita David oferuje tzw. anielskie uzdrowienia i twierdzi, że pomaga przez telefon. Wymachuje rękoma, wzywa królową aniołów, archaniołów i pozdrawia ręką niczym mesjasz. Innymi słowy – wygaduje niestworzone rzeczy. Twierdzi np. że za sześć dni nastąpi wybawienie problemów osoby, która do niego dzwoni. Mówi, że dana osoba pojedzie na wschodni-zachód. Filmiki z jego udziałem szybko stały się hitami. Sami zobaczcie dlaczego! Może to chęć zwrócenia na siebie jeszcze większej uwagi, a może nieuwaga, bo filmiki z wróżem w roli głównej odkryli dociekliwi szperacze netowi także na portalu z filmami pornograficznymi. Mamy zatem ezo-porno-wróża Davida.

Mężczyzna w nietypowy sposób rzekomo zdejmuje klątwy. Na portalu YouTube filmik z wróżbitą Davidem ma prawie 320 tysięcy odsłon. Mężczyzna w jednej ze stacji telewizyjnych zdejmuje klątwy przez telefon, co jest dla fachowców w temacie totalnym oszołomstwem i absurdem. Wróżbita swoim niebanalnym stylem przyciąga wiele naiwnych osób przed ekrany telewizorów. Wróżbita David kilka miesięcy wcześniej na antenie podczas „super uzdrawiania rodzinnego” machając wahadełkiem zapytał się swoją rozmówczynię, co robi na obiad. W odpowiedzi usłyszał, że kotlety. Niestety, prezenter mieszka za daleko i musiał obejść się smakiem. Za to powiedział, że jego rozmówczyni za 9 dni poprawią się finanse. Dzisiaj widać, że ma jeszcze jedno solidne wahadło, którym lubi wymachiwać w filmach pornograficznych.  Czytaj dalej

PRL i III RP, a molestowanie seksualne dzieci


Molestowanie seksualne dzieci w czasach PRL

Molestowanie seksualne przez duchownych nie jest odkryciem ostatnich lat. Całymi bowiem latami tak w PRL jak i w III RP odrażające przestępstwa pedofilskie księży i zakonników były ukrywane przez kościelnych zwierzchników. Z watykańskimi papieżami włącznie. Chrześcijańska ryba psuła się od piuski czy raczej już od 1054 roku zepsuta była, zarówno w czapeczce fioletowej, czerwonej, a przede wszystkim białej. Pod koniec pontyfikatu Jana XXIII, w 1962 roku, została wydana super tajna instrukcja „Crimen Sollicitationis”. Oficjalnie nie uchylił jej ani Paweł IV, ani santo subito Jan Paweł II, ani Benedykt XVI. Instrukcja ta okrywa propedofilski Kościół katolicki i wymienionych papieży wiekuistą hańbą – niewątpliwie.

Skoro papieska instrukcja o utajnianiu pedofilskich zbrodni nie została oficjalnie cofnięta, nie można wierzyć w szczerość intencji papieża Benedykta XVI, wyrażającego rzekomą skruchę i przepraszającego ofiary księży pedofilów, chyba tylko na niby. To jedynie strach przed opinią publiczną i przed odszkodowawczymi żądaniami, które już doprowadziły do bankructwa wiele parafii i diecezji. Papież łudzi się, że przeprosiny wyjdą taniej, ale do instrukcji stosują się też polscy duchowni katoliccy.

Duchowni katoliccy wolą podejrzanych o gwałcenie wyspowiadać, rozgrzeszyć i ukryć niż zawiadomić prokuraturę czy policję. W III RP trwa kościelna omerta, czyli czarnomafijna zmowa milczenia na temat pedofilii w Kościele. Coraz liczniejszy katolicki Zakon Ojców Pedofilów wciąż znajduje się pod protektoratem Episkopatu Polski. Dopóki to się nie zmieni, afery pedofilskie w Kościele będą się źle kończyć dla ofiar, a nie dla księży molestujących swoich podopiecznych.

Pedofilia w większości krajów to jedno z najcięższych przestępstw, choć wykrywalność tego typu przestępstw w Polsce jest „przerażająco niska”. – Większość czynów lubieżnych wobec dzieci wychodzi na jaw w wyniku wykrycia przez osoby trzecie. Ofiary milczą, bo mają poczucie winy, są szantażowane emocjonalnie i związane ze sprawcą zastraszaniem zwanym nicią „wspólnej tajemnicy”. Ujawnienie przemocy seksualnej wywołuje negatywne reakcje otoczenia, ale niestety częściej w stosunku do ofiary niż do sprawcy. Zwłaszcza, gdy przestępstwa dopuszcza się członek rodziny (ojciec, wujek) lub osoba powszechnie szanowana (ksiądz, nauczyciel, reżyser, policjant).

W stosunku do duchownych katolickich dopuszczających się pedofilii stopień pobłażania jest największy.

Hańba papieża Benedykta

Kościół katolicki nigdy nie wyjdzie na prostą, dopóki jego kolejny Najwyższy Pasterz będzie jawił się jako czarna owca w stadzie nękanym przez coraz mroczniejsze skandale seksualne. Właśnie w marcu 2010 dowiedzieliśmy się, że kardynał Joseph Ratzinger, który jako watykański żandarm od dogmatów wiary i grzechu zyskał przezwisko „rottweiler Boga”, ignorował wielokrotne sygnały w sprawie Lawrence’a C. Murphy’ego, księdza z Wisconsin, który dopuścił się molestowania około 200 głuchoniemych chłopców. Kościół katolicki ma tak dużą wprawę w tuszowaniu podobnych skandali, że rewelacje Laurie Goodstein z „New York Timesa”, jakkolwiek szokujące, wcale nie dziwią. Ujawniła ona, że grupa byłych uczniów szkoły dla głuchoniemych przez 30 lat bezskutecznie próbowała interweniować u władz kościelnych.

Dokumenty archiwalne dowodzą, że w czasach PRL Kościół katolicki i MO zmagało się z takimi problemami, ale były one skrzętnie ukrywane. Nie nagłaśniała ich nawet zwalczająca Kościół bezpieka, chociaż to ona, podczas inwigilacji duchownych, natykała się na przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci. Nie ma właściwie dnia, by w mediach nie pojawiła się sprawa wykorzystywania  nieletnich przez osoby duchowne, księży i zakoników. Słuchając, oglądając, czytając wstrząsające relacje ofiar i rodzin, można odnieść wrażenie, że w Kościele katolickim na przełomie XXi XXI wieku pojawił się poważny problem.

Pedofilskie skandale seksualne w niektórych krajach, jak USA, Irlandia, Kanada, Austra, Holandia, Belgia czy Australia doprowadziły do bankructw diecezji. Doszło do tego, że otwartym głosem o wykorzystywaniu nieletnich przemówił w marcu 2010 nawet sam papież Benedykt XVI, który pracując wcześniej w Watykanie ukrywał i nakazywał ukrywać tysiące pedofilskich zbrodni rocznie. Tymczasem molestowanie dzieci przez księży i zakonników katolickich nie jest wcale problemem nowym, również w Polsce. Kościół i Milicja Obywatelska oraz SB zmagało się z nim także w czasach PRL. Tyle że wtedy o wiele łatwiej było takie przypadki ukryć, a ofiary i ich rodziny zastraszyć. Ich ślady jednak pozostały, także w archiwach SB. Można je znaleźć w archiwach pozostałych po Służbie Bezpieczeństwa. Tylko tam, bo akta prokuratorskie i sądowe spraw, których dotyczą, już dawno zniszczono.

Departament IV SB, tak znieważany przez Solidarność i Kościół, zajmował się między innymi zbieraniem danych o księżach pedofilach. Dawni funkcjonariusze wspominali, że było tego tysiące przypadków rocznie, chociaż do dnia dzisiejszego zachowała się tylko śladowa część dokumentacji, między innymi w IPN. Rzeczywiście same świństwa musiały być w aktach IV departamentu SB, świństwa o pedofilskich molestowaniach robionych dzieciom przez katolickich księży i zakonników. Ciekawe czy osoby tak nienawidzące IV departamentu to same świnki pedofilskie i ich zwierzchnicy? Zobaczmy kilka dobrze udokumentowanych przykładów. Czytaj dalej

Swami Vishwananda – Słodkie Oblicze Złowrogiej Bestii


Swami Vishwananda – Seksualne Skandale, Gwałty, Nadużycia i Oszustwa

Trudno przewidzieć dlaczego w Polsce najbardziej popularni stają się osobnicy mający na swoim koncie przestępstwa i nadużycia takie jak molestowanie seksualne, gwałty, kradzieże i pedofilia. Czyżby to jakieś fatum nad Polską? A może z powodu rozpowszechnienia pedofilii i kazirodztwa, niejako z przyzwyczajenia ludzie na idola wybierają sobie kolejnego niebezpiecznego zboczeńca? Jeśli ktoś jest ofiarą molestowania seksualnego, a szuka jakiejś duchowej pociechy, powinien omijać tak zwanego Swami Vishwananda. To jeden z najbardziej kontrowersyjnych i niebezpiecznych liderów religijnych początku XXI wieku. Dziwnie popularny w Polsce i Niemczech…

Źródła Brytyjskie już od 2004 roku potwierdzają wcześniejsze doniesienia, że „Swami” Vishwananda miał wymuszać stosunki homoseksualne z młodymi chłopcami, którzy byli jakiś czas jego oddanymi uczniami. Wzburzyło to lokalną, liczną społeczność hinduistyczną! Większość osób tak molestowanych przez Vishwananda odeszło z jego pseudoreligijnego ugrupowania! Dla kultury hinduistycznej stosunki seksualne a tym bardziej homoseksualne mistrza z uczniami to zbrodnia gorsza niż morderstwo!

Sam Vishwam aka Vishwananda na użytek sądu w którym zawierał ugodę finansową ze swoimi ofiarami przyznał się do seksu z piętnastoma młodymi chłopakami w wieku 16-19 lat, którzy byli jego tak zwanymi brahmaćarisami. Przed sądem twierdził, że prowadził dla nich jedynie terapię seksualną polegającą na wspólnym masowaniu sobie narządów płciowych. Kilku z poszkodowanych chłopaków mówiło jednak przed sądem, że byli zgwałceni. Zasądzono w ramach ugody odszkodowania w wysokości 3 milionów funtów na rzecz ofiar. Prawnicy zboczonego pseudoswamiego zażądali zakazu pisania o sprawie oraz usunięcia przez ofiary wszystkich ich wpisów w internecie. Kiedy Vishwam zaczął zbierać pieniądze, to dokładnie na odszkodowania dla molestowanych i zgwałconych w Wielkiej Brytanii chłopców. Jednak nie wszystkie ofiary przystały na ugodę sądową. Kilka ofiar seksualnej przemocy ze strony Vishwama z Mauritius postanowiły, że nie wezmą pieniędzy, a będą ostrzegać przed nim kolejne pokolenia naiwnych jacy mogą wpaść w jego sidła. Dlatego sprawa molestowania seksualnego chłopców ciągle wypływa na powierzchnię, jako echo zboczonego pseudoguru…

Visham znany jako Vishwananda wygląda na duchowego oszusta, gdyż stał się uczniem Sathya Sai Baba, a potem porzucił tego swego mistrza duchowego, który nie. Visham ćwiczył się trochę w ćwiczeniach oddechowych wspomagających siły psychiczne służące własnemu ego i samozadowoleniu. W USA i Wielkiej Brytanii prawda o życiu i szkodliwych praktykach Vishwananda wyszła na jaw, stąd po okresie ekspansji obserwujemy od 2008 roku spadek zainteresowania tym zjawiskiem małpującym w zasadzie styl nauczania Sathya Sai Baba.

Wiosną 2008 Vishwananda przebywał jakiś czas w Aśramie Sathya Sai Baba, na co jest wielu świadków, także z Polski. Historia ta stała się głośna, pisała o niej nawet lokalna prasa indyjska w języku telugu. Vishwananda buńczucznie obrażał mieszkańców Ashramu w Puttaparti, twierdząc, że przybył tam „uratować dusze„. Po dwóch dniach został usunięty przez obsługę Ashramu na polecenie Śri Sathya Sai Baba. Ktoś to zamiast się uczyć przyjeżdża do Aśramu rozrabiać i zastępować Mistrza który tam jest, uważany jest w Indii za chorego psychicznie bufona, osobę o chorym ego, za opętańca, a także wysłannika sił asurycznych, czartowskich! Zwykle mówi się o tzw: „chorym ego”, „pomieszaniu zmysłów” etc. Tak wypadł ze swoją wizytą rzekomy Swami Vishhwananda czyli Visham z Mauritius. W Indii, w Prashanti Nilayam uważa się, że Vishwananda wspiera i przejawia nieaprobowane zachowania, takie jak seks homoseksualny z uczniami. Czytaj dalej

Katolik Zboczeniec Józef Fritzl


Sezon ogórkowy zaczyna się od opluwania mniejszości wyznaniowych od niebezpiecznych sekt, a tym opluwaniu specjalizuje się pewna sekta, która w całej historii była niebezpieczna i znana pod nazwą inkwizycja. Warto zobaczyć co robią członkowie tej sekty, która innych od sekt wyzywa, czym sobie robi wakacyjny sezon urlopowy od normalnego molestowania dzieci po cichu. Zastanówmy się dzisiaj, dlaczego austriacki katolik i elektryk zarazem Josef Fritzl urodzony 9 kwietnia 1935 roku w Amstetten w Austrii, przez 24 lata wykorzystywał seksualnie swą córkę Elisabeth, czego nie domyślali się nawet jego lokatorzy i rodzina,  a już tym bardziej parafia, gdzie bywał członkiem rady? Psychiatra sądowy Sigrun Rossmanith twierdzi, że miał on podwójną osobowość czyli był schizolem. W jednej był troskliwym dziadkiem, przynajmniej za takiego uchodził w oczach sąsiadów, parafian i najbliższych. W drugiej był potworem – codziennie schodził do piwnicy, w której więził córkę.

Zboczony katolik Józef Fritzl gwałcił swoją córkę już gdy miała 11 lat życia,  a gdy stała się pełnoletnia zamknął w piwnicy, żeby się gwałcenie pedofilskie nie wydało. Sam jak miał 24 lata ożenił się z dziewczyną o imieniu Rosemarie mającą lat 17-cie, czyli apetyt na młódki i nielatki miał od wczesnej młodości. W 1967 roku zgwałcił i rozdziewiczył przy tym 24-letnią kobietę, za co odsiedział 18 miesięcy więzienia. Czy to demagogiczne pożądanie dziewicy w pewnej sekcie nie jest przypadkiem jakąś patologią? O dziwo córeczka próbowała uciec z domu około swej pełnoletności w 1983 roku i zamieszkać w Wiedniu, ale policja ją przymusowo odwiozła z powrotem do tatusia pedofila, a w „bujdy” o seksualnym molestowaniu przez ojca nie uwierzyła. Tatuś Fritzl zamknął za karę córeczkę w piwnicy i za karę robił jej kolejne katolickie pociechy. Ile polskich dzieci robi giganta na wakacje, żeby o przemocy i gwałceniu w swoim domu zapomnieć i od zboczonych rodziców odetchnąć?

Czytaj dalej

Wstydź się Polsko!


Pisanie to ciekawe zajęcie, kiedy można pisać o swoim życiu i doświadczeniach. Kiedy można pisać o tym co się spostrzega wokoło siebie i co się myśli oraz czuje. Polska to bardzo złe i okrutne, nazistowskie państewko, które w Konstytucji pozwala na wolność słowa, ale prokuratorzy twierdzą, że myśleć to sobie można, ale za mówienie i pisanie idzie się do więzienia. W Polsce tysiące ludzi siedzi w więzieniach za to, że korzystali z wolności i swobody wypowiedzi, która jest konstytucyjną fikcją i wielką lipą. Nie ma w Polsce wolności słowa. O przepraszam, za czasów komuny do 1989 roku było trochę wolności słowa. Nawet milicjanci się nie obrażali jak się na ich widok jakieś „wa mać” wymskło. Niestety. Teraz w Polsce wszędzie jest polityczna, morderczo-katolicka cenzura pozbawiająca elementarnego prawa do swobody wypowiedzi.

Kiedyś dawałem wywiad do Polsatu, nagrywano mnie przez dwie godziny. Puszczono z tego w bandyckiej telewizji reżymu katolickiego zaledwie ze 2 minuty wycinając dowolnie i nieprzejmując się sensownością tego, co bandyci telewizyjni preparowali. To nie jest demokracja, to nie jest wolność słowa, gdzie telewizja cuchnącą zgnilizną moralną politycznej cenzury puszcza 2 minuty z 2 godzin. W wolnym kraju cały wywiad zostałby opublikowany bez pominięcia jednego słowa, bo na tym polega wolność, że się szanuje to co mówi lub pisze druga osoba, a nie tam cenzuruje w bestialski sposób jakiego nigdy w PRL nie było. Łajdackim dziennikarzom III RP należy odmawiać udzielania wywiadów bo tak je potną, że człowiek będzie wyglądał jak w bardzo krzywym zwierciadle. Co najwyżej można się zgodzić na rozmowę na żywo, bezpośrednio na antenie, co jest może wyjątkiem, ale i tak można być w takiej audycji niedopuszczonym do głosu, bo się nagle okaże, że oprócz ciebie jest tam także kilka innych osób, albo że skrócono czas antenowy z 20-tu do 2 minut.

Mafia zwyrodniałych politycznych cenzorów pomija skrzętnie wszystko, jak się tylko zacznie mówić np. o szkodliwość katechezy katolickiej w szkołach albo o masowym w zasadzie zjawisku pedofilii wśród katolickiego kleru. A wywiad ze mną dla Polsatu tyczył dymania dzieci przez katolicki kler czyli dewiacji, seksualnego i religijnego zboczenia, wynaturzenia którego likwidacją i wytępieniem powinny się telewizje zajmować. Tymczasem jest polityczne milczenie a pedofile w sutannach szaleją jak nigdzie na świecie, bo tylko jedna sekta w Polsce jest społecznie szkodliwa i niebezpieczna, ta pedofilska.

Zjawisko seksualnego wykorzystywania małych dzieci w Kościele znane już było chociażby w X-XI wieku i w wielu dokumentach historycznych jest wspominane jako seksualna patologia. Nie jest to jakaś nowa moda ani zboczenie ostatnich lat. Dziwne i nienaturalne jest to milczenie w Polsce nad zjawiskiem pedofilii kleru, kiedy prawie nie ma dnia, aby jakiś ksiądz nie zaliczył wpadki. Warszawa, Bydgoszcz, Częstochowa, Katowice, Kraków, Szczecin, Bielsko-Biała, Wrocław, Poznań, Olsztyn i wiele innych miejscowości to istne jaskinie klesiej orgii zbrodni na dzieciątkach. I jakoś cicho nad zakazem zbliżania się kleru do dzieci, żeby uniemożliwić zboczeńcom inicjacji seksualnej na dziecięcych gardłach i otworach odbytowych.

W Polsce nawet zamyka się w więzieniach ofiary znanych księży i biskupów, żeby nie mogły prawdy mówić o seksualnym wykorzystaniu przez osoby tak zwane duchowne. Jest wiele takich przypadków, a policja się nudzi i na usługach kleru lata po rodzinach i znajomych gwałconych dzieci i zastrasza aby księdza pedofila nie oskarżać i o zbrodni kościelnego penisa nie mówić. A zbrodnia to najokrutniejsza gorsza od ludobójstwa i holocaustu. My ofiary molestowane przez księży pedofilów musimy mieć prawo do likwidacji katechezy w pobliskich szkołach, przepędzania katechetów i księży, usuwania pedofilskich budynków w postaci kościołów czy chociaż wyłączania tego ich obrzydliwego hałasowania dzwonami, które jedynie przypomina nam przeżyte tragedie. Bo i dlaczego jakiś zboczeniec ma prawo dzwonić na całe osiedle i dręczyć mnie i tysiące innych ofiar ksieży pedofilów w Polsce swoim pedofilskim dzwonieniem w pedofilskim tak zwanym kościele, który tylko kojarzy mi się jednoznacznie z gwałceniem mego ciała przez zboczeńców zwanych księżami? Czas już podjąć skuteczną walkę służącą delegalizacji pedofilskiej, niebezpiecznej i terrorystycznej sekty znanej na całym świecie z grabieży i pedofilskich orgii zbrodni na dzieciach.

Polecam stronkę w internecie:

http://www.ruchofiarksiezy.org