Doktor Frank Kinslow i sekrety kwantowej sekty amerykańskich oszustów


W Polsce jakoś tak dziwnie, najcześciej popularni są healerzy i cudacy pojawiający się znikąd, znani jedynie na podstawie własnej autoreklamy oraz promocji przez komercyjne firmy chcące zarobić na jakiejś nowości. Nie wiadomo nawet czy owa nowość ma pojęcie o tym, o czym zamierza na wykładzie mówić, wystarczy, że jest z USA i chce dużo dolarów za swój chociażby najmarniejszy występ. Skąd w Polsce taki pociąg do wszelkiej tandety z zza Oceanu Atlantyckiego, do kolejnego wielkiego oszustwa rodem z USA, w cenie około 2 tysięcy złotych za tandetny program sobotnio-niedzielny? Wszyscy wiedzą, że sztuki uzdrawiania trzeba się uczyć raczej w cenie 2 tysiące za semestr dziennych studiów medycyny naturalnej, i to przez kilka lat, a coś co można się nauczyć w dwa dni siłą rzeczy musi być totalną tandetą, klapą, oszustwem i nie ma prawa działać na poziomie realnego uzdrawiania czy leczenia pacjenta.

synchronizacja_kwantowaReklama tak zwanego dr Franka Kinslow’a mówi, że razem z żoną od ponad 40 lat bada i naucza uzdrawiających praktyk. Niestety, jak to w USA, nie jest to koniecznie nazwisko autora tylko internetowy pseudonim pod którym ktoś sobie wydaje książki na modne tematy. Nie wiadomo zatem z kim mamy do czynienia, ale reklama głosi, że czerpie ze swojego klinicznego doświadczenia jako lekarz chiropraktyk, dogłębnych studiów wschodnich filozofii i praktyk ezoterycznych oraz płomiennej miłości do względności i fizyki kwantowej. Niestety, brak adresu do chociażby jednej kliniki w której ów fejk interetowy odbywałby jakąkolwiek kliniczną praktykę medyczną czy uzdrowicielską. Rzekomo, w 2007 roku z osobistego kryzysu, który postawił doktora Kinslowa w miejscu, gdzie nie miał co robić i gdzie pójść, zrodził się proces tak zwanej Synchronizacji Kwantowej czyli rzekomego natychmiastowego uzdrawiania kwantowego, co niejako zrównuje tak zwanego dr Kinslowa z Jezusem Chrystusem i jego mocą czynienia cudów oraz z podobnymi cudotwórcami. Z tego niczego dr Kinslow potrafił stworzyć sobie intensywne i dające spełnienie życie – w co wierzymy daje nadzieję licznym chorym, którzy wkrótce umrą i nie poskarżą się na ewentualny brak cudu, ale sowicie dr Kinslowa opłacą.

Zaczął nauczać i pisać rzekomo z taką lekkością i jasnością, że w ciągu kilku lat dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie było w stanie stworzyć sobie intensywne i dające spełnienie życie tylko dzięki przeczytaniu jego książek. Na same USA liczące ponad 320 milionów mieszkańców, owe dziesiątki tysięcy ludzi – to totalna żenada i kompromitacja, gdyż aby być znanym w USA – dr Kinslow musialby tam mieć dziesiątki miliony czytelników, a na całym świecie setki milionów. Owe dziesiątki tysięcy czytelników jak dotąd istnieją tylko w Polsce – kraju poparanych naiwniaków, ktorzy gotowi są kupić wszelkie amerykańskie gówno, byle było w papierku z napisem „made in USA”. Dr Kinslow rzekomo – wedle reklamy – jest nauczycielem głuchych, internistą chiropraktykiem i Doktorem w Klinice Duchowego Doradztwa. Tyle, że w instytucjach duchowego doradztwa nie prowadzi się praktyki internistycznej ani medycznej o czym pewnie „czaruś z USA’ nie wie, bo widać nie uczył się amerykańskich wymogów dla prowadzenia klinik medycznych, włącznie z tymi, które stosują metody medycyny naturalnej. Wciąż zatem wiele pisze i naucza, bo cóż, z czegoś trzeba żyć, a w Polsce wykłady o zdrowiu i cudach ciemny ludek chętnie kupuje, byle byly „hamerykańskie” – może być każdy „hambug”. Mieszka ów Kinslow rzekomo w Sarasocie na Florydzie ze swoja żoną Martiną.

Starannie jednak kryje wszelkie sekrety ze swojego życia, bo to taka ochrona prywatności biznesmena musi być, szczególnie jak biznes jest nielegalny. Telefonujemy zatem do USA, na Florydę, do owej Sarasoty – i nikt tam nie zna żadnego dr Kinslowa, ani w klinikach medycznych ani we władzach miasta czy stanu, nie ma takiego doktora, w sensie medycznym. Może ma doktorat z „częstości występowania zielonych ludzików w kontaktach z UFO”, albo dajmy na to jest doktorem z „zakresu tresowania małp w zoo”. W regionie podawanego występowania nie występuje na listach lekarzy ani osób z uprawnieniami do wykonywania zawodów pomocniczych związanych z medycyną. Być może sam ogłosił się tytularnie doktorem w zakresie swoich własnych wymysłów mających za zadanie cudaczyć, nawet jak ma najlepsze chęci czynienia cudów uzdrawiania. Jak wiadomo z historii medycyny i healingu, wielu chciało czynić cuda, ale te wymykają się z pod kontroli i zdarzają się samoistnie, bardziej z woli niebios, a nie z woli człowieka. Całkiem możliwe, że dr Kinslow jest doktorem teologii po studiach w jednej z około siedmiu tysięcy amerykańskich sekt chrześcijańskich głoszących cuda uzdrowienia oraz rychły koniec świata. Jezus trochę wyszedł w USA z mody, bo cudów pastorzy mało robili, a modne zaczeły być kwanty (czytaj: kanty), to pokusa ogłoszenia się doktorem natychmiastowego uzdrawiania kwantowego wydaje się być swietnym kantem do zarabiania kasiory na naiwnych.  Czytaj dalej

Reklamy

Elizabeth Clare Prophet – liderka apokaliptycznej sekty końca świata i nuklearnej zagłady


Elizabeth Clare Prophet – liderka apokaliptycznej sekty końca świata i nuklearnej zagłady i jej The Church Universal and Triumphant

Elizabeth Clare Prophet (ECP) to współczesna spirytystka i medium channelingowe, w niektórych kręgach bardzo cenione, jednak jak to z mediami spirytystycznymi bywa, nie wszystkie kontakty z astralnymi duchami i zjawami udającymi świętych czy mistrzów bywają pożyteczne. Chociaż napisała kilkadziesiąt książek wydanych w kilkudziesięciu językach, a w zdrowszej umysłowo części swojego życia prowadziła wiele wykładów, nie była to działalność ezoteryczna, duchowa, a raczej własne produkty intelektualne, często niezbyt wysokich lotów, podpierane przekazami mediumistycznymi od rozmaitych duchów i zjaw z niskiego planu astralnego, które często udają mistrzów duchowych i usiłują uchodzić za ważne istoty. Trzeba się dobrze przyjrzeć zarówno pochodzeniu ruchu spirytystycznego jaki rozwinęła Elizabeth Clare Prophet po swoim mężu, którym był Mark Lyle Prophet (MLP), jak i duchom jakie nawiedzały Elizabeth Clare Prophet w czasie jej mediumicznych seansów spirytystycznych, a także wielu ciekawym faktom z jej życia. Aktualnie dostępne biografie, zarówno Elizabeth Clare Prophet jak i najbardziej znanego z jej kilku kolejnych mężów, Marka Lyle Prophet są w znacznym stopniu ocenzurowane, wybielone i starannie wygładzone pod kątem promocyjnym dla celów marketingowych, aby książki ze spirytystycznymi wynurzeniami Elizabeth Clare Prophet oraz towarzyszących jej astralnych duchów opętujących jak najlepiej się sprzedawały. Nazwiska Elizabeth Clare Prophet oraz Mark Lyle Prophet często są utożsamiane z amerykańską religią i ideologią New Age jako jedne z kilkunastu wiodących postaci tego opartego na spirytyzmie i mediach przekazujących bądź produkujących wieści od astralnych duchów z zaświatów.

Elizabeth_clare_prophet_1984

Elizabeth Clare Prophet – ECP 1984

Elizabeth Clare Prophet była przez swoje dorosłe życie liderką apokaliptycznej sekty wierzącej w rychły nuklearny Armagedon, w koniec świata, a wszystkie pozostałe nauki jakie wygłaszała w sumie kręcą się koło tego jak wiadomo chybionego tematu, gdyż wszystkie jej rzekome proroctwa o rychłej zagładzie ludzkości pochodzące od jej astralnych duchów okazały się fałszywe. Elizabeth Clare Prophet z urodzenia wychowana była w tradycjach amerykańskiej sekty Christian Science, która zajmowała się leczeniem modlitwami, jednak znanej z wielu zgonów ludzi, którzy odmawiali pomocy lekarskiej i zdawali się jedynie na siłę swoich własnych modłów w sekcie. Największa i najbardziej chorobliwa zapowiedź rzekomego końca świata wskutek radzieckiego ataku nuklearnego zbiegła się zarówno z upadkiem gospodarczym i politycznym niegroźnego ZSRR jak i ze zdiagnozowaniem oraz ujawnieniem w USA poważnych zaburzeń neurologicznych i psychicznych u liderki tej apokaliptycznej sekty jaką ciągle jest The Church Universal and Triumphant oraz The Summit Lighthouse. Na przełomie lat 1989/1990 tysiące ludzi porzuciło w USA swoje domy i rodziny, udając się w góry do schronów przeciwatomowych kupionych lub zbudowanych przez sektę i samą Elizabeth Clare Prophet. Wcześniej zapowiadany przez ECP rzekomy Armagedon w latach 1983/1984 także się nie odbył, a miał być przecież wedle jej fałszywych i oszukańczych proroctw od astralnych duchów już w 1975 roku. W 1971 roku, na dwa lata przed śmiercią swojego drugiego męża, Elizabeth Clare Prophet założyła własną organizację o nazwie Montessori International, która zajmowała się edukacją dzieci w celu ich skierowania do ruchu spirytystycznego ECP czyli do CUT – The Church Universal and Triumphant, do Kościoła Powszechnego i Triumfującego.

Elizabeth Clare Prophet (ECP) w latach 80-tych XX wieku miała jak się potem okazało urojenia, a właściwie eskalację wcześniejszych urojeń, że Ameryka zostanie zaatakowana bronią nuklearną przez ZSRR. Uchodziło to w gronie jej zwolenników za objawienie i przepowiednię, za jasnowidzenie, jednak okazało się zwykłym urojeniem paranoicznym podbudowanym prawicowymi, konserwatywnymi poglądami politycznymi. Elizabeth Clare Prophet, a właściwie Elizabeth Clare Wulf czyli Elżbieta Klara Wilk, raczej drapieżna Wilczyca, okazała się prorokiem fałszywym, osobą zakłamaną, która sieje demagogie i oszukuje ludzi. Niestety, ponad 2 tysiące głupich ludzi, którzy uwierzyli w jej demagogiczne bredzenia i urojenia przesiedziało w podziemnych schronach przeciw atomowych ponad dwa lata. W tym kilku bezmózgich Polaków, jak Andrzej z Olsztyna – uchodzący za autorytet od Fioletowego Płomienia Transmutacji i nauk Saint Germaina. Mistrz Saint Germain jednakże nie chorował umysłowo na urojenia końca świata i radzieckiej agresji jak prawicowi ekstremiści z niebezpiecznych amerykańskich sekt pokroju Elizabeth Clare Prophet. Przepowiednie Mistrza Saint Germaina (St. Germain, Rakoczy) były prawdziwe, a pseudo proroctwa Elizabeth Clare Prophet okazały się fałszywe, tak jak jej alarm przeciwko Związkowi Radzieckiemu, który okazał się bełkotem nawiedzonej panienki, która nie miała daru jasnowidzenia, za to miała dar do motania ludzi i robienia ich w schrony atomowe za które płacili sekcie ECP ogromne pieniądze. W 1991 roku w wywiadach dla prasy bezczelnie wypierała się swoich wcześniejszych proroctw o końcu świata i nuklearnej zagładzie jakie wygłaszała przez wiele wcześniejszych lat co pokazuje prymitywną obłudę niegodną jasnowidza.  Czytaj dalej

Wróżbita David – porno skandal w pseudo ezoterycznej Kosmica TV


Wróżbita David – skandal pornograficzny w pseudo ezoterycznej Kosmica TV

W to co mówi i robi ten wróżbita aż ciężko uwierzyć! Wróżbita David oferuje tzw. anielskie uzdrowienia i twierdzi, że pomaga przez telefon. Wymachuje rękoma, wzywa królową aniołów, archaniołów i pozdrawia ręką niczym mesjasz. Innymi słowy – wygaduje niestworzone rzeczy. Twierdzi np. że za sześć dni nastąpi wybawienie problemów osoby, która do niego dzwoni. Mówi, że dana osoba pojedzie na wschodni-zachód. Filmiki z jego udziałem szybko stały się hitami. Sami zobaczcie dlaczego! Może to chęć zwrócenia na siebie jeszcze większej uwagi, a może nieuwaga, bo filmiki z wróżem w roli głównej odkryli dociekliwi szperacze netowi także na portalu z filmami pornograficznymi. Mamy zatem ezo-porno-wróża Davida.

Mężczyzna w nietypowy sposób rzekomo zdejmuje klątwy. Na portalu YouTube filmik z wróżbitą Davidem ma prawie 320 tysięcy odsłon. Mężczyzna w jednej ze stacji telewizyjnych zdejmuje klątwy przez telefon, co jest dla fachowców w temacie totalnym oszołomstwem i absurdem. Wróżbita swoim niebanalnym stylem przyciąga wiele naiwnych osób przed ekrany telewizorów. Wróżbita David kilka miesięcy wcześniej na antenie podczas „super uzdrawiania rodzinnego” machając wahadełkiem zapytał się swoją rozmówczynię, co robi na obiad. W odpowiedzi usłyszał, że kotlety. Niestety, prezenter mieszka za daleko i musiał obejść się smakiem. Za to powiedział, że jego rozmówczyni za 9 dni poprawią się finanse. Dzisiaj widać, że ma jeszcze jedno solidne wahadło, którym lubi wymachiwać w filmach pornograficznych.  Czytaj dalej

Merkaba – Lucyfer i Drunvalo – Egipt i Atlantyda


Oszukana Merkabah w wydaniu Drunvalo 

Merkaba stała się bardzo popularna w Polsce. Nieomal Białą Magię zastępować próbuje. Jednak nie wszystko złoto, co się świeci. Liderzy channelingu z USA, Australii czy innych państw Zachodu, to zwykle członkowie tamtejszego Kościoła Lucyferycznego. Mamy tu zatem nawiedzonych satanistów pod nowym ubrankiem, którzy zamiast Światła pod świetlistymi hasłami promują Szarość Lucyfera. To często starzy znajomi pod nową maską, a ogonek i kopytka oraz ten ich plugawy język przeciw Bogu i Drodze Światłości dokładnie ten sam co przed wiekami. Sami się demaskują jako Lucyferki, a nośne hasła typu Lightworkers to ich nowa nazwa, bo stara się zużyła. Dawniej było The Old Lucipherian Church w kilku odłamach i publiczne walki w obronie demona Lucyfera rozsiane po całym internecie i ezoterycznych forach.

Merkabah

Merkabah

Merkaba (Merkavah) to takie słowo hebrajskiego pochodzenia, używane w Biblii hebrajskiej, z którym robi się już wszystko, z wyjątkiem tego, do czego ono służy. W zasadzie wymawia się Merkabvah, gdzie “bv” czyta się bardziej jak “v” niż jak “b”. Jest to niebiański Tron Boży, Tron Boga JHWH, Elohim JHWH. Bez znajomości Tetragrammonu (JHWH), bez wysławiania Imienia JHWH (Jahvah) nie ma jak pojąć znaczenia owej Merkaby. New Age rodem z piekielnej Ameryki i kalifornijskiego kręgu biznesu pseudo duchowego jednak próbuje rozmaite bzdety wcisnąć pod hasłem Merkaba, zupełnie tak, jakby ci pseudo duchowi, satanistyczni liderzy z ich channelingami zupełnie nie wiedzieli, że temat Merkabvah jest bardzo dobrze znany mistykom żydowskim, nie tylko ze szkół kabalistycznych.  Czytaj dalej

21.12.2012 – Dzień Kompromitacji Ezo-Idiotów


Dzień 21 grudnia 2012 roku to kolejna wielka kompromitacja wieszczów od końca świata, totalnej zagłady, zabrania przez UFO, transformacji, przejścia w wyższy wymiar lub inną gęstość. Panika jednak osiąga apogeum, nawet w Chinach, które w swojej historii nie znały proroctw o końcu świata. Szum medialny dotyczący „końca świata” 21.12.2012 robi się coraz groźniejszy, a w USA wygląda na epidemiczną, masową chorobę umysłową kapitalistycznego społeczeństwa zbudowanego na ideologii chrześcijańskiej. Jeśli ktoś tego nie wie, to słowo Maja (Maya) znaczy w wielu językach Iluzję, Przywidzenie, Złudzenie i Zwiedzenie. 

Transformacja 21-12-2012

Transformacja 21-12-2012 – Paranoja Końca Świata

W całej tej nawałnicy bzdur, które sączą w ludzkie umysły od wielu miesięcy religijni fantaści, chorzy umysłowo “znawcy” kultury Majów, rzekomi astrolodzy i zwyczajni wariaci, jedno jest pewne i logiczne – 21 – 12 – 2012 rok – to kolejna hucznie zapowiadana impreza, która się nie odbędzie z przyczyn organizacyjnych. Wielu ludzi dostało zaproszenie na imprezę pod tytułem “Koniec Świata”, „Transformacja 2012”, „Zmiany w Trzy Lata”, „Wniebowzięcie”. Siły za tym stojące nawet podają orientacyjny moment owego globalnego ‚ewentu’, pisząc na swych chodzących billboardach słowo “nigh”, czy “blisko”, a często podając specyficzne daty, zawsze błędne. Impreza się nie odbywa, jak zwykle od ponad 2 tysięcy lat tej społecznej psychozy, a panowie i panie głoszący ową paranoję doczekują się końca, ale w zupełnie innym, personalnym wymiarze – umierają zwyczajnie, gdy nadchodzi ich czas. Jako, że zbliża się kolejny urojony przez psychotycznie chorych koniec świata i transformacja, to należy przestrzec mniej świadomych przed kolejnym zawodem i brakiem zwrotu pieniędzy za bilety.  Czytaj dalej

Imperia duszy – fałszywi mistrzowie – duchowe fałszerstwa


Imperia duszy – ban guru…

Amerykańscy i indyjscy ban-guru budują nowe imperia duszy, używając metod sprawdzonych w wielkim amerykańskim biznesie monetarnym. W dawnych czasach osiągnięcie duchowej doskonałości kojarzyło się ze spartańskim stylem życia i zakonnym ubóstwem. Mistycy odrzucali wygody, a nawet – jak Gautama Budda – całe królestwa i zamykali się na lata w odosobnieniu oraz ascezie, by w ciszy medytować nad życiem i śmiercią. Nie dbali o poklask tłumów ani ilość wielbicieli. Uczniowie z wielkim trudem ich znajdowali i do nich dołączali, ujęci przykładem i mądrością mistrzów. Tak pisze się w wielu książkach o autentycznych mistrzach duchowych! Zdarzali się jednak awatarowie czy prorocy jak Kryszna, Mojżesz czy Aśoka, którzy pociągali całe narody i wygrywali wielkie bitwy.

Każdy ban-guru z ambicjami musi opracować coś, co w biznesie nazywa się unikatową cechą produktu. Maharishi Madesh Yogi miał medytację transcendentalną wyrwaną z kontekstu całej himalajskiej jogi. Śri Śri Ravi Shankar ukradł joginom z aszramu Sathya Sai Baba specjalną darmową metodę oddychania – można się jej nauczyć, także w Polsce, na komercyjnych kursach oferowanych przez jego sekciarską fundację Art of Living. Osho proponował „medytację dynamiczną” złożoną z czterech faz: rytmiczne oddychanie, krzyk i machanie rękami, podskoki oraz odpoczynek. Mother Meera pozwala się adorować przez oglądanie jej schizofrenicznej postaci, co oszukańczo nazywa darszanem. Mooji z Jamajki lubi turystyczno-erotyczne podróże do Indii ze swoimi seks-króliczkami. Vishwananda z Mauritius oparł się na chennelingu z Babaji, co w Indii uważane jest za rodzaj czarnej magii i satanizmu, ale zachodni New Age łyka temat bez zadławienia. Tak zwany Yogi Bhajan i jego sekta 3HO wmawia ludziom, że elementy religii sikhijskiej są kundalini jogą, co samo w sobie jest kłamliwym absurdem, ale ludzie kasę płacą i myślą,że są ekspertami od kundalini, chociaż są konwertytami nawróconymi podstępnie na religię sikhijską. Kasa płynie dużym strumieniem, postępów w rozwoju duchowym u adeptów zwykle brak lub są bardzo niewielkie. Zatem muszą jeszcze więcej płacić za rozliczne zajęcia. A nawet w chrześcijaństwie odpłatne odpusty krytykowano za komercję wieki temu. Ludzie ciągle są naiwni myśląc, że jak zajęcia droższe to lepsze.

Prawdziwi guru (mistrzowie, eksperci) starożytnego typu, otoczeni garstką wiernych mieszczącą się przy jednym ognisku, wciąż istnieją, lecz wiedzą o nich tylko nieliczni wtajemniczeni. Podobno mamy takich nawet w Polsce, ale trudno ich znaleźć bo nie reklamują się w skomercjonalizowanym fitnessie pod hasłami typu „joga-joga”, które zresztą z jogą nie mają oprócz nazwy zwykle nic wspólnego. Komercyjny rząd dusz sprawują dzisiaj menedżerowie-celebryci, sprawnie wykorzystujący media i najbardziej wpływowych wyznawców czy zwolenników. Dorobili się ponadnarodowej sławy oraz bajecznych, często miliardowych majątków. Trzeba oczywiście wziąć pod uwagę to, że ludzi jest znacznie więcej, zatem także wielbicieli i wyznawców różnych kultów jest liczebnie więcej, komunikacja jest łatwiejsza, zatem wrażenie wielkości i liczebności także, gdyż bez internetu nie słyszelibyśmy o większości mistrzów z Kalifornii, Azji czy Afryki. Wedle nauk indyjskich, prawdziwy mistrz (guru), nie ma więcej niż 10 tysięcy uczniów, których uczy bezpośrednio z ust do ucha, czyli metodą ustnego przekazu praktyk i tradycji. Kto 12 lat przebywa z mistrzem non-stop, żyjąc i pracując w drużynie mistrza, ten jest prawdziwym uczniem. Tylko z iloma osobami można żyć, mieszkać i pracować nieustannie przez 12 lat razem?

Szlak umasowienia i komercjalizacji jogi czy rozwoju duchowego przetarł z jednej strony zmarły przed trzema laty Maharishi Mahesh Yogi a z drugiej zamerykanizowany Śrila Prabhupada. Mahesh Yogi zaczynał jako sekretarz w jednej ze świątyń w indyjskich Himalajach, potem zajął się nauczaniem fragmentów wed, świętych ksiąg hinduizmu. Kiedy pod koniec lat 60-tych XX wieku znudzona protestami antywojennymi i wymęczona psychodelicznymi eksperymentami młodzież z Zachodu zaczęła „poszukiwać siebie” i masowo sprowadzać przewodników duchowych z Azji – hinduistycznych guru, rosich zen, lamów tybetańskich – Maharishi był już na miejscu. W 1959 roku przybył do USA, gdzie zaczął propagować medytację transcendentalną. „Nie ma pieniędzy, o nic nie prosi. Jego majątek mieści się w garści” – zachwycał się „Honolulu Star Bulletin”. Cztery dekady później należące do międzynarodowego konglomeratu Maharishiego nieruchomości wyceniano na 3,6-5 mld dolarów, jego osobisty majątek na miliard, a roczny dochód na 10 mln. Kontrolowana przez rodzinę mistrza Maharishi Group posiada m.in. szkoły, elektrownię słoneczną, farmy zdrowej żywności, fabryki biżuterii.

Dźwignią sukcesu Maharishiego był jego krótki związek z Beatlesami, którzy w 1968 roku – w szczycie sławy – ogłosili go swym nauczycielem i wyjechali do Riszikesz. Wrócili po kilku tygodniach ‚zniesmaczeni’ zakazem seksualnej rozwiązłości i ‚zakazem zboczeń’ ze strony mistrza, który nie dawał im bzykać się z Mią Farrow w aszramie, a także – jak wyznał John Lennon – ich „zainteresowaniem sławą, celebrytami i pieniędzmi”. Głównym źródłem dochodów firmy Maharishi Yogi są bardzo drogie kursy medytacji oraz darowizny. Głośny film Davida Sievekinga „David chce odlecieć” ujawnia, że po to, by dostać się na szkolenie dla radżów (lokalnych liderów), trzeba wpłacić milion dolarów. Reżyser rozmawiał z kilkoma odstępcami od transcendentalnej wiary, w tym amerykańskim wydawcą Earlem Kaplanem, który podarował 150 mln dolarów na budowę centrum medytacyjnego w Indiach, gdzie 10 tysięcy latających joginów miało zaprowadzić pokój na świecie. Sama medytacja transcendentalna jest bardzo dobrą techniką praktyki wyrwaną z kontekstu oryginalnych treningów duchowego rozwoju w jodze, takich jak radża joga czy krija joga, jednak ograniczenie się tylko do tej techniki nikogo nie poprowadzi na wyższe stopnie duchowego wzrostu!  Czytaj dalej

Demoniczne imiona polskich wróżek, wróży i liderów duchowych


Opracowanie pokazuje zaledwie ordynarnie gołym okiem dla numerologa widoczne kiepskie, fatalne i diaboliczne wibracje w portrecie numerologicznym imion, nazwisk i pseudonimów działających w Polsce wróżek i wróży oraz niektórych tak zwanych liderów uchodzących za rzekomo wysoce rozwiniętych duchowo. Pokazywanie się publicznie jako ekspert od spraw duchowych, okultnych i magicznych wymaga podstawowej wiedzy duchowej, także numerologicznej, a w Polsce, w całym półświatku ezoterycznym widać głównie kaprawą słomę z butów i brak podstawowej wiedzy umożliwiającej usługi dla ludności, doradztwo czy nauczanie innych ludzi. Kończcie waszmości, wstydu oszczędźcie! Tak sobie jak i środowiskom prawdziwie ezoterycznym i duchowym, które wstydzą się takiego stanu rzeczy. Inaczej mówiąc, dokształćcie się gdzieś i swoje ciemne ksywki oraz imiona pozmieniajcie na coś pozytywnego w swej wibracji. Powiedzmy tak: Ezo-Ciemnoto! Do szkoły i uczyć się!

Gwiazda Magów

Magiczna Gwiazda Pięciu Żywiołów

Ezoteryka to m.in. astrologia, chirologia, numerologia, tarot, feng shui, szklana kula, rozwój duchowy, jednak środowisko wróżek i wróży zdaje się pomimo kończenia rzekomo ezoterycznych i psychotronicznych szkół nie mieć nawet elementarnej wiedzy na temat wibracji numerologicznych imion, nazwisk i pseudonimów. Zaskakuje, że wśród szeroko reklamujących swoje usługi wróżek i wróży praktycznie nie ma osób z imionami o pozytywnych wibracjach gematrycznych, nie mówiąc już o wibracjach duchowych czy boskich. Zastanawiające czy jest to tylko brak wiedzy ezoterycznej czy też jawna reklama środowiska z gruntu demonicznego, satanicznego, środowiska czarnej magii, czarnoksięstwa i złej woli.

Osoby o imionach i pseudonimach jakie tutaj wspomniano mogą jedynie bardziej zaszkodzić niż pomóc, a co gorsza wykoleić moralnie i duchowo. Po kontakcie z takimi wróż(k)ami na tematy ezoteryczne zaleca się zatem odkadzanie złego uroku z pomoca szałwi i innych pomocnych środków. Warto dodać, że imiona i pseudonimy ze wszystkich trzech grup w praktyce uniemożliwiają rozwój takich duchowych mocy jak jasnowidzenie czy jasnosłyszenie, zatem na takie usługi nie ma co liczyć u wspomnianych osób.

Trudno uwierzyć, aby tyle osób pragnących jasnowidzenia starało się jednocześnie o to, aby wibracje ich imion uniemożliwiały osiągnięcie takich zdolności. Trudno także uwierzyć w to, aby poziom wszystkich polskich szkół parapsychologicznych, psychotronicznych i ezoterycznych był tak denny, że brakuje nawet najmarniejszych podstaw z zakresu gematrii i nauk o wibracjach, a jeszcze bardziej żałosnym jest jak osoby o wspomnianych tu fatalnych imionach i ksywach reklamują swoje usługi jako numerolodzy. Czyżby pod latarnią było najciemniej? Bo przecież trudno uwierzyć w to, żeby wszyscy reklamujący swoje EZO Usługi, także w EZO TV, byli zwykłymi oszustami!

Dla porządku imiona, nazwiska i pseudonimy wróżek oraz wróży podzielono na trzy kategorie począwszy od najbardziej szkodliwych, demonicznych, diabolicznych i upadkowych. Interpretacja oparta jest na metodach analizy uczonych na podstawowym kursie numerologii (gematrii), zatem każdy kto się rzeczywiście numerologii uczył potrafi dokonać takiej samej rzeczowej analizy i oceny jakości prezentowanej przez osobę wibracji gematrycznej imienia czy pseudonimu.

Czytaj dalej