Rok 2012


Proroctwa o końcu świata w kolejnym wyznaczonym roku, aktualnie 2012 nie są ze Światła ani od Boga tylko z Mroku Ciemności od Szatana (Asura). Kto koniec świata i zagładę powszechną prorokuje ma objawy psychozy, a to trzeba leczyć się z tego, a nie tłumom przewodzić i głupoty gadać! Na Sylwestra 2012od 29 grudnia do 1 stycznia już wpisujemy się na imprezy powitania Roku 2013, aby wszystkim wiadomo było, że koniec świata został przez Białych Magów odwołany, a energia głoszących go pomyleńców zneutralizowała. Numerologia sugeruje, że rok 2012 = (5) będzie bardziej harmonijny, zrównoważony i spokojny dla ludzi używających kalendarza gregoriańskiego, czyli tej numeracji dat. Mniej manifestacji złych zjawisk i rzeczy powinno być niż w roku 2011 = (4), a większy zwrot od zezwierzęcenia ku człowieczeństwu. Tyle numerologia.

Rok 2012 – Koniec Świata Objaw Schizofrenii

Pamiętamy teorie o rewolucji duchowej z czasów poprzedniej dekady, czyli z lat 90-tych XX wieku, kiedy to planety się w jednej linii po jednej stronie słońca ustawiły. Było bardzo dużo nawiedzonych pomysłów na tę okazję. I NIC się nie wydarzyło szczególnego. Marduk ani Nibiru też nie nadleciało ośmieszając głupotę nawiedzonych głosicieli ezobzdetów. Ziemi z orbity nie wybiło, w światło ludzkości nie przetransformowało. Widać Stwórca zawczasu pomyślał o harmonii we Wszechświecie. A rok 2012 to numerologiczna piątka, czyli harmonia i równowaga w przyrodzie.

Najważniejsze to fakt, sprawdzony przez dziennikarzy z Nieznanego Świata, którzy pojechali do Meksyku, że szamani pozostali po kulturze Majów, nic nie wiedzą o rzekomo mającym nastąpić końcu świata w 2012 roku. Widać, bardziej prawdziwe jest spostrzeżenie medyczne, że wieszczowie rychłego końca świata należą do obszaru eschatologicznych objawów schizofrenii i podobnych zaburzeń umysłu.

Data 21.12.2012 to na oko coś około Przesilenia Zimowego, czyli Kupała się na pewno wydarzy. Jak dodać cyferki to z daty wychodzi 2+1+1+2+2+0+1+2=11 czyli data mistyczna czy jakoś tak, czyli powinno się coś wzniosłego i fajnego wydarzyć. A już na pewno nic strasznego.

Najzabawniejsze jest to, że sami SZAMANI tychże Majów w Ameryce Łacińskiej nic nie wiedzą o tym, żeby w 2012 roku miało się cokolwiek wydarzyć. Jest to typowa demagogia jakiegoś nawiedzonego Holendra, który żadnego szamana Majów w życiu na oczy nie widział. W dodatku typek źle zdaniem szamanów indiańskich interpretuje kalendarz Majów, po dziś dzień używany przez Indian, potomków Majów w Ameryce. Teoria o 2012 roku jest przykładem niechlujstwa intelektualnego najgorszego rodzaju. Jak się pisze o wierzeniach Indian to wypada pojechać tam do Meksyku czy w okolice i popytać szamanów Majów co sądzą o takich pomysłach. Jak napisało już kilka osób, które mają kontakty z szamanami Majów w Ameryce łacińskiej, tamci robią duże wielkie oczy i szczeny im opadają do ziemi niczym łyżka kopary, że niby ich kalendarz oprócz zmiany daty coś jeszcze miałby przewidywać. Bowiem po zakończeniu jednego cyklu w kalendarzu, choćby i tysiąclecia, po prostu zaczyna się następny i nic więcej. To tu trzeba sobie jasno powiedzieć, żeby demagogii nie rozwijać.

Mnie teoria o przebiegunowaniu Ziemi delikatnie mówiąc bawi i o skurcze brzucha przyprawia, ze śmiechu. To brzmi tak, jakby w środku ziemi siedział jakiś diabełek czy aniołek i miał na trochę elektromagnes wyłączyć. Ziemia jest raczej stałym magnesem, a pole wynika z wirowania masy i rodzaju jądra Ziemi które wiruje wraz z obrotem Ziemi. Nie widzę żadnych szans na przebiegunowanie stałego magnesu jakim jest Ziemia jako wirująca masa. Drobne na przestrzeni wieków fluktuacje pola EM Ziemi wynikają co najwyżej ze zwalniania tempa rotacji, ale jest ono przewidywalne na całe tysiąclecia do przodu i bardzo nieznaczne. Ci co wierzą w przebiegunowanie pewnie nie wiedzą jak funkcjonuje magnes stały a już tym bardziej wirujący magnes stały. Bardziej bym się martwił wzrostem aktywności słońca lub wydzielaniem dwutlenku węgla przez rosnącą liczbę ludzi oraz zwierząt domowych i rzeźnych.

Wedle New Age to jak można doczytać ostateczne wejście w Epokę Wodnika ma być w 2102 roku, czyli ktoś cyferki przestawił na 2012. Ale to drobiazg, 90 lat w te czy w te w kosmicznej skali życia Wszechświata to i tak mała chwilka.

Tak w 2006 roku dziennikarze z redakcji “Nieznanego Świata” kopsnęli się do tych szamanów od Majów i końca świata, tam do Meksyku. Jakoś tak pisali, że szczeny czy tam kopary opadły Majom do ziemi nieomal jak się dowiedzieli, że jakiś koniec świata ma być. Takiego czegoś po prostu nie ma w filozofii i religii Majów. Oni wierzą, że świat jest wieczny nawet. Koniec jednego cyklu, to początek następnego. Nic więcej, żadnych zmian wibracji ani gęstości, a całą tę bzdurę o nadchodzącym końcu świata wymyślił ktoś, kto o kulturze Majów nie ma zielonego pojęcia i liczył na to, że nikt nie sprawdzi u źródła. A wystarczy pojechać i pogadać z Majańskimi Indiańcami żeby się uśmiać z głupoty ludzi, którzy powołują się na jakąś kulturę czy religię, a zupełnie o niej nie mają zielonkawego pojęcia. I tyle są warte te rozważania i pseudo wizjonerstwo pomyleńców.

U Japończyków też się nie przyjmują bredzeniami o rzekomym końcu świata. Dlaczego? Ano dlatego, że religia i filozofia Shinto (Drogi Bogów) czyli szintoizmu japońskiego, odpowiednika Chińskiego taoizmu wierzy i dowodzi, że świat jest wieczny, nie ma początku ani końca. I koniec spekulacji. Wspominam o tym, bo to podobne wierzenia jak u Majów. I tyle gadania. Czyli koniec z majaczeniem nawiedzonych pomyleńców o końcu świata.

Pamiętamy z historii początek budowania Tysiącletniego Królestwa z 1763 roku. Pamiętam, że na 1914 miał być koniec świata i sąd ostateczny. Kolejny w 1948, potem w 1962197519841999, 2004. A są tacy co zapowiadają początek Królestwa na 2012 rok, czyli za chwileczkę. Raczej wierzę ezoterykom i mistykom, którzy nauczają, że od momentu przyjęcia Boga Żywego do serca, rozpoczyna się Tysiąc lat pracy, dzięki której osiąga się ostateczny powrót do Królestwa Boga. Przynajmniej zamieszania z datami nie ma, a podawana przez jakiegoś autora New Age nawiedzenia data 07.09.2007 to data rozpoczęcia tysiącletniej służby przez tegoż autora artykułu i nic więcej. Życzę zatem wytrwałości.

Uporczywe przekonanie o rychłym końcu świata i nadchodzącej powszechnej zagładzie, jakby kto nie wiedział, jest tak zwanym eschatologicznym,mocnym objawem schizofrenii. Leczyć się trzeba z tego, a nie głosić. Wątek ten pojawia się w wielu postaciach zaburzeń typu schizofrenicznego i jest doskonale znany lekarzom. Ale choroba trudno się leczy. Stąd co chwilę nowe daty końca świata przez kolejnych chorych nieleczonych które są generowane. W 1999 i w 2004 zapowiadanego końca jak widać nie było. Cóż, urojenie popaprańców tzw. Ciemnej Strony New Age.

W 1975 roku też był wielki łomot przepowiadaczy końca świata i totalnej odmiany, wstąpienia do nieba (ascensji) i zabrania wybranych przez UFOLI i wejścia w wyższy wymiar. Anioły i bóstwa miały zejść na ziemię i ludzi do zbawienia pieczętować. A potem na 1984 przenieśli wieszcze wedle Nostradamusa i innych swój niewypał z końcem świata. A potem na 1999 ostatecznie, tyle że wcześniej też miał być jak się planety w jednej linii ustawią. I co, i nic, wielkie gówno, jak zwykle. Jeden wielki blagier pseudowieszczy. Raczej choroba umysłowa z katastrofizmem w roli głównego objawu. Tych wszystkich porąbanych klonów Patryka Geryla i innych orionistów czy lightworkersów od końców świata wysłać by trzeba na leczenie głowy do jakiejś dobrej kliniki medycyny komplementarnej Nazwałbym ten cyrk wieszczy histerią końca świata. Polecam wszystkim poczytać o setkach niespełnionych wieszczeń końca świata przez ostatnie prawie dwa tysiące lat. Pierwszym, co się chorobliwie pomylił to był Jezus Chrystus. Przykre ale prawdziwe, ale medytowanie na Jezusie i modlenie do Jezusa do silnego nasilenie choroby głoszenia końca świata niestety prowadzi. Myślę, że wieszczenie końca świata czy przejścia w wyższy wymiar co paręnaście lat robi sam Szatan (Asur) albo Lucyfer (Vairoćana) czy inny z demonów żeby zwieść jak najwięcej ludzi w te ślepą uliczkę i odwieść od prawdziwego duchowego rozwoju. A potem zostają zniechęceni do Drogi po tej wielkiej iluzji wielkiego końca…

Sny katastroficzne o totalnej zagładzie bywają też oznaką, że dzieje się nie dobrze w psychice, że zaczyna się schizofreniczny rozpad osobowości. Katastroficzne wizje totalnej zagłady towarzyszą wielu ciężkim psychozom. O tym też należy pamiętać, a jak osoba dochodzi do wniosku, że nie ma sensu żyć, bo nastąpi zagłada, to jest bardzo źle i jest silne zagrożenie samobójstwem. Przy niektórych uszkodzeniach mózgu też totalne przeczucie katastrofy lub wizje takowe są objawem choroby, także narkomanii, ćpania ayahuaski, peyotl i innych środków w zbyt dużych ilościach. Medycyna ajurwedyjska także podchodzi bardzo sceptycznie do totalnego katastrofizmu, traktując to głównie jako oznakę chorobową. Warto o tym pamiętać i może nie robić religii z cudzej choroby która jest prawdziwą katastrofą. Dawni Grecy wierzyli, że świat jest wieczny i nie dawali dostępu katastrofistom.

Pseudoduchowe oszołomy od propagowania “Yogi Bhajana” i kilku zaprzyjaźnionych grup pseudo duchowych ogłosiły i hucznie obchodziły dzień 11 listopada 2011 jako początek Epoki Wodnika. Jakoś tylko nic nie wskazuje na to, żeby Punkt Barana wszedł do Znaku Wodnika. Oszołomstwo zatem trwa i ma się dobrze, chociaż chore głowy powinny się leczyć. I po takich bzdetach jak huczne obchodzenie czegoś, co astronomiczno-astrologicznie nie miało miejsca oszołomstwo poznajemy! To już kolejny początek ogłaszany przez różnej maści świrologów. Rok 18961914,194819751984, 1999, 2011, 2012, 2020. Oszołomstwo to ściśle wiąże się także z końcami świata pod tymi samymi datami. A wystarczy zajrzeć w Efemerydy i sprawdzić, wyliczyć, w jakim Znaku jest Punk Barana, zamiast osłować i kompletnych przygłupów z siebie robić na cały świat. Co gorsza data 11.11.2011 to numerologicznie jak łatwo wyliczyć liczba (8), taka jest suma cyfr. Nie ma w niej nic nadzwyczajnego, zwykła, mała ósemka, jakich wiele w codziennych datach. I jakoś w gematrycznych sumach tej daty żadnej jedenastki nie ma! W Polsce nawet porządnych numerologów nie ma. Sam antyduchowy szajs i antyezoteryczne bredzenie pomylonych głów do leczenia. Czasem mam wrażenie, że to wszystko to najazd satanistycznych demonów na ezoterykę i okultyzm w Polsce celem wyniszczenia tych subtelnych, mistycznych kierunków w duchowym rozwoju człowieka…

….. c.d.n.

EL-MO

Odpowiedzi: 3

  1. A co sadzisz o Józefie Onoszko? ,ktory proponuje przygotowanie się ludności na wypadek zaburzeń powstałych z powodu dużych erupcji słonecznych. Takie kataklizmy mają wedle Józefa Onoszko miejsce co 12 tys.lat? …

    • Wystarczy zobaczyć jak bardzo demoniczna jest wibracja imienia Józef, żeby zrozumieć jak demoniczna musi być postać wmawiająca ludziom takie schizofreniczne pierdoły. To psychika pomylonych końcem świata się rozpada, a nie świat…

  2. „Pierwszym, co się chorobliwie pomylił to był Jezus Chrystus” – myślę, że nie do końca. Raczej pomylili się ci, którzy na opak zinterpretowali Jego nauki.
    To, że świat jest wieczny to też nie do końca prawda. Świat nasz, w rozumieniu życia na Ziemi, kiedyś się skończy, jak Słońce zmieni się w czerwonego olbrzyma. Co prawda, jeszcze „trochę” pożyjemy zanim to się stanie, ale kiedyś się stanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: