DWUPUNKT – Satanistyczna metoda zniewolenia ludzi


Dwupunkt – demoniczna metoda zniewolenia pochodząca z amerykańskich sekt lucyferycznych 

Naiwni wpadają w dwupunkt jak śliwki w kompot, tak się podjarają i zachwycają metodą rzekomo wykorzystującą fizykę kwantową, która jednak z fizyką kwantową oprócz nazwy nie ma nic wspólnego, a w dziedzinach bioenergoterapii jest co najwyżej jednym z najbardziej tandetnych i do tego szkodliwych wprowadzeń w zjawisko dość dobrze naukowo zbadanej i teoretycznie opracowanej bioenergii. Dwupunkt z punktu naukowego badacza to raczej do fenomenów badanych przez biofizyków należy niźli do dziedzin mechaniki kwantowej, o której bezmyślne „blondynki” obojga płci promujące tę szkodliwą tandetę nie mają pojęcia. 

Metoda dwupunktu pojawia się znikąd, jak wiele szajsu rodem z amerykańskiego i germańskiego New Age, a i oczywiście daje wielką nadzieję tym, którym w życiu nie wychodzi, tak jak by chcieli. Dwupunkt obiecuje same wspaniałe rzeczy i wszystko gra, i nawet spotykają niektórych wspaniałe rzeczy, przy tym w końcu siejąc spustoszenie w ich życiach. Kiedy przychodzi pierwsza refleksja zafascynowania, że mogę czarować, więc po co mi Bóg – głupie blondynki płci obojga spadają na ciemną stronę, pogrążają się w czeluściach demonicznej szarości, w szarej strefie piekielnych mocy lub wprost opętane przez ciemne siły, bo owe „blondynki’ od tytanicznego dwupunktu nie widzą, nie czują i nie wiedzą jakie mroczne siły wykorzystują je do swoich celów. Niestety, jasna szarość to demoniczna szarość, a nie Boskie Światło, a ci co się posługują szarościami szarej strefy mroku prędzej czy później spadają w piekielne otchłanie demonicznych sił ciemności i mroku.

Mroczni znawcy dwupunktu podają, że w metodzie dwupunktowej dostajesz, to na co jesteś gotowy czy gotowa i sami w to wierzą. Podają także, że Wszechświat czy tam Kosmos najlepiej wie co dla nas dobre a co złe i co nam potrzebne. W zasadzie w metodzie dwupunktu temat Boga i Boskiego Ducha omija się szerokim łukiem, co samo w sobie jest oznaką jakiejś plugawej odmiany satanistycznego lub lucyferycznego cyrku rodem z piekieł. Jesteśmy rzekomo już wszyscy tacy wspaniali, że już nam nie jest ani Bóg, ani Dusza, ani Duch Boży potrzebny. Wchodzimy w pole serca, rachu ciachu, intencja, fala i rach ciach, transformacja i hokus pokus, załatwione. Tyle, że tak to się nawet Magii nie praktykuje, nawet tej czarnej.

Dwupunkt, produkt jajogłowych wydmuszek od końca świata z roku 2012, nieźle zaczyna naiwnym i głupim „blondynkom” płci obojga mieszać w głowach, a na dodatek pomieszani umysłowo zaczynają chorobliwie wciągać w to niewinnych ludzi, których szkolą, i w pomyleniu się im rzekomo pomagają. Kiedy człowiek nie do końca opętany przez szarawe demony lucyferyczne stojące za dwupunktem wczuje się do głębi w Boską Duszę, w Wyższą Jaźń, w Boskiego Ducha i samego Boga, w Ducha Absolutu, zaraz poczuje wstręt do demonicznych, szarawych, fakt, jasno-szarawych energii jakimi emanują naiwne i głupie osoby, które dały się dwupunktem omotać. Wszystkie łatwe i szybkie metody energetyczne to zwykle sprawka demonów, które lubią ludziom naiwnym i głupim zrobić „wodę z mózgu”, a w sercu demoniczny szarawy kisiel – który potem służy do tego, żeby Boska Iskra w Sercu nie mogła się rozpalić, a Dusza miała nawet na wiele wcieleń zablokowany rozwój duchowy.  Czytaj dalej

Doktor Frank Kinslow i sekrety kwantowej sekty amerykańskich oszustów


W Polsce jakoś tak dziwnie, najcześciej popularni są healerzy i cudacy pojawiający się znikąd, znani jedynie na podstawie własnej autoreklamy oraz promocji przez komercyjne firmy chcące zarobić na jakiejś nowości. Nie wiadomo nawet czy owa nowość ma pojęcie o tym, o czym zamierza na wykładzie mówić, wystarczy, że jest z USA i chce dużo dolarów za swój chociażby najmarniejszy występ. Skąd w Polsce taki pociąg do wszelkiej tandety z zza Oceanu Atlantyckiego, do kolejnego wielkiego oszustwa rodem z USA, w cenie około 2 tysięcy złotych za tandetny program sobotnio-niedzielny? Wszyscy wiedzą, że sztuki uzdrawiania trzeba się uczyć raczej w cenie 2 tysiące za semestr dziennych studiów medycyny naturalnej, i to przez kilka lat, a coś co można się nauczyć w dwa dni siłą rzeczy musi być totalną tandetą, klapą, oszustwem i nie ma prawa działać na poziomie realnego uzdrawiania czy leczenia pacjenta.

synchronizacja_kwantowaReklama tak zwanego dr Franka Kinslow’a mówi, że razem z żoną od ponad 40 lat bada i naucza uzdrawiających praktyk. Niestety, jak to w USA, nie jest to koniecznie nazwisko autora tylko internetowy pseudonim pod którym ktoś sobie wydaje książki na modne tematy. Nie wiadomo zatem z kim mamy do czynienia, ale reklama głosi, że czerpie ze swojego klinicznego doświadczenia jako lekarz chiropraktyk, dogłębnych studiów wschodnich filozofii i praktyk ezoterycznych oraz płomiennej miłości do względności i fizyki kwantowej. Niestety, brak adresu do chociażby jednej kliniki w której ów fejk interetowy odbywałby jakąkolwiek kliniczną praktykę medyczną czy uzdrowicielską. Rzekomo, w 2007 roku z osobistego kryzysu, który postawił doktora Kinslowa w miejscu, gdzie nie miał co robić i gdzie pójść, zrodził się proces tak zwanej Synchronizacji Kwantowej czyli rzekomego natychmiastowego uzdrawiania kwantowego, co niejako zrównuje tak zwanego dr Kinslowa z Jezusem Chrystusem i jego mocą czynienia cudów oraz z podobnymi cudotwórcami. Z tego niczego dr Kinslow potrafił stworzyć sobie intensywne i dające spełnienie życie – w co wierzymy daje nadzieję licznym chorym, którzy wkrótce umrą i nie poskarżą się na ewentualny brak cudu, ale sowicie dr Kinslowa opłacą.

Zaczął nauczać i pisać rzekomo z taką lekkością i jasnością, że w ciągu kilku lat dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie było w stanie stworzyć sobie intensywne i dające spełnienie życie tylko dzięki przeczytaniu jego książek. Na same USA liczące ponad 320 milionów mieszkańców, owe dziesiątki tysięcy ludzi – to totalna żenada i kompromitacja, gdyż aby być znanym w USA – dr Kinslow musialby tam mieć dziesiątki miliony czytelników, a na całym świecie setki milionów. Owe dziesiątki tysięcy czytelników jak dotąd istnieją tylko w Polsce – kraju poparanych naiwniaków, ktorzy gotowi są kupić wszelkie amerykańskie gówno, byle było w papierku z napisem „made in USA”. Dr Kinslow rzekomo – wedle reklamy – jest nauczycielem głuchych, internistą chiropraktykiem i Doktorem w Klinice Duchowego Doradztwa. Tyle, że w instytucjach duchowego doradztwa nie prowadzi się praktyki internistycznej ani medycznej o czym pewnie „czaruś z USA’ nie wie, bo widać nie uczył się amerykańskich wymogów dla prowadzenia klinik medycznych, włącznie z tymi, które stosują metody medycyny naturalnej. Wciąż zatem wiele pisze i naucza, bo cóż, z czegoś trzeba żyć, a w Polsce wykłady o zdrowiu i cudach ciemny ludek chętnie kupuje, byle byly „hamerykańskie” – może być każdy „hambug”. Mieszka ów Kinslow rzekomo w Sarasocie na Florydzie ze swoja żoną Martiną.

Starannie jednak kryje wszelkie sekrety ze swojego życia, bo to taka ochrona prywatności biznesmena musi być, szczególnie jak biznes jest nielegalny. Telefonujemy zatem do USA, na Florydę, do owej Sarasoty – i nikt tam nie zna żadnego dr Kinslowa, ani w klinikach medycznych ani we władzach miasta czy stanu, nie ma takiego doktora, w sensie medycznym. Może ma doktorat z „częstości występowania zielonych ludzików w kontaktach z UFO”, albo dajmy na to jest doktorem z „zakresu tresowania małp w zoo”. W regionie podawanego występowania nie występuje na listach lekarzy ani osób z uprawnieniami do wykonywania zawodów pomocniczych związanych z medycyną. Być może sam ogłosił się tytularnie doktorem w zakresie swoich własnych wymysłów mających za zadanie cudaczyć, nawet jak ma najlepsze chęci czynienia cudów uzdrawiania. Jak wiadomo z historii medycyny i healingu, wielu chciało czynić cuda, ale te wymykają się z pod kontroli i zdarzają się samoistnie, bardziej z woli niebios, a nie z woli człowieka. Całkiem możliwe, że dr Kinslow jest doktorem teologii po studiach w jednej z około siedmiu tysięcy amerykańskich sekt chrześcijańskich głoszących cuda uzdrowienia oraz rychły koniec świata. Jezus trochę wyszedł w USA z mody, bo cudów pastorzy mało robili, a modne zaczeły być kwanty (czytaj: kanty), to pokusa ogłoszenia się doktorem natychmiastowego uzdrawiania kwantowego wydaje się być swietnym kantem do zarabiania kasiory na naiwnych.  Czytaj dalej

Igraszki świętobliwego oszusta z kobietami i chłopcami


Igraszki świętobliwego oszusta z kobietami i chłopcami

Praktycznie całe Indie wiedzą, że Nithyananda podający się za swamina i paramahansę to przestępca kryminalny, oszust finansowy, molestator i gwałciciel. Niemniej na Zachodzie, w USA i Europie, są jeszcze ludzie, którzy w swojej naiwności myślą, że jest to jakaś świętobliwa osoba, człowiek Boży. Kolejne laboratorium kryminalistyczne w Hyderabadzie potwierdziło, że prezentowane sceny na filmach seksualnych z udziałem Nithyananda są prawdziwe, nie były preparowane, nie zawierają najmniejszych śladów fotomontażu. Filmy nagrane ze skandalem seksualnym Nithyananda, szczególnie film z aktorką pornograficzną, były wielokrotnie badane przez wiele laboratoriów kryminalistycznych w Indii i wielu innych krajach. Nie są to fotomontaże jak utrzymywał od początku Nithyananda i jego „mafia kultowa”, jak grupę nazwano w Indii. 

Dnia 28 sierpnia 2013 roku policja indyjska wszczęła postępowanie przeciwko pseudo aszramowi pseudo swami Nithyananda o stosowanie na terenie aszramu przemocy wokół dzieci, torturowania oraz wykorzystywania dzieci. Jakby mało było poprzednich zarzutów o molestowanie, wykorzystywanie i gwałty na kobietach, teraz dochodzi jeszcze przemoc i nadużycia wobec dzieci, w tym pamiętamy brawurową akcję policyjnych komandosów, którzy w dniu 12 czerwca 2012 roku z terenu pseudo aszramu pilnowanego przez uzbrojonych bojówkarzy Nithyanandy w Indii odbili mającą zaledwie 15 lat dziewczynkę przetrzymywaną tam siłą dla celów seksualnych. Przemoc seksualna wobec kobiet i dzieci w Indiach to poważny problem, który przez ostatnie 20 lat zdaje się poważnie narastać. 

Oszust religijny Nithyananda

Oszust religijny Nithyananda

W Indiach w dniu 2 marca 2010 roku ujawniono film z udziałem oszusta udającego indyjskiego swamina, niejakiego erotomana Nithyananda, w rzeczywistości znanym jako Rajashekar. Nagranie wideo przedstawia świętobliwego oszusta przyłapanego na miłosnych igraszkach z dwiema kobietami jednocześnie – informuje serwis bbc.co.uk. Film został wyemitowany przez indyjskie stacje telewizyjne, zaraz po emisji nagrania na ulice miasta Bangalore wyszli protestujący ludzie, którzy w akcie gniewu palili portrety tego uchodzącego dotąd za ‚świętego mędrca’ niemoralnego oszusta. Nithayanda szefował takim organizacjom jak: Nithyananda Foundation, Life Bliss Foundation, Nithyanananda Dhyanapeetam, oraz Nithyananda Vedic Temples. W Indii pozamałżeński seks z guru (swamim, paramahansą) uważany jest za religijną prostytucję, chociaż hindusi na co dzień mówią o tym dosadniej, tak jak i w Polsce potocznie określa się prostytucję, szczególnie w wydaniu osoby duchownej.  Czytaj dalej

Wróżbita David – porno skandal w pseudo ezoterycznej Kosmica TV


Wróżbita David – skandal pornograficzny w pseudo ezoterycznej Kosmica TV

W to co mówi i robi ten wróżbita aż ciężko uwierzyć! Wróżbita David oferuje tzw. anielskie uzdrowienia i twierdzi, że pomaga przez telefon. Wymachuje rękoma, wzywa królową aniołów, archaniołów i pozdrawia ręką niczym mesjasz. Innymi słowy – wygaduje niestworzone rzeczy. Twierdzi np. że za sześć dni nastąpi wybawienie problemów osoby, która do niego dzwoni. Mówi, że dana osoba pojedzie na wschodni-zachód. Filmiki z jego udziałem szybko stały się hitami. Sami zobaczcie dlaczego! Może to chęć zwrócenia na siebie jeszcze większej uwagi, a może nieuwaga, bo filmiki z wróżem w roli głównej odkryli dociekliwi szperacze netowi także na portalu z filmami pornograficznymi. Mamy zatem ezo-porno-wróża Davida.

Mężczyzna w nietypowy sposób rzekomo zdejmuje klątwy. Na portalu YouTube filmik z wróżbitą Davidem ma prawie 320 tysięcy odsłon. Mężczyzna w jednej ze stacji telewizyjnych zdejmuje klątwy przez telefon, co jest dla fachowców w temacie totalnym oszołomstwem i absurdem. Wróżbita swoim niebanalnym stylem przyciąga wiele naiwnych osób przed ekrany telewizorów. Wróżbita David kilka miesięcy wcześniej na antenie podczas „super uzdrawiania rodzinnego” machając wahadełkiem zapytał się swoją rozmówczynię, co robi na obiad. W odpowiedzi usłyszał, że kotlety. Niestety, prezenter mieszka za daleko i musiał obejść się smakiem. Za to powiedział, że jego rozmówczyni za 9 dni poprawią się finanse. Dzisiaj widać, że ma jeszcze jedno solidne wahadło, którym lubi wymachiwać w filmach pornograficznych.  Czytaj dalej

Imperia duszy – fałszywi mistrzowie – duchowe fałszerstwa


Imperia duszy – ban guru…

Amerykańscy i indyjscy ban-guru budują nowe imperia duszy, używając metod sprawdzonych w wielkim amerykańskim biznesie monetarnym. W dawnych czasach osiągnięcie duchowej doskonałości kojarzyło się ze spartańskim stylem życia i zakonnym ubóstwem. Mistycy odrzucali wygody, a nawet – jak Gautama Budda – całe królestwa i zamykali się na lata w odosobnieniu oraz ascezie, by w ciszy medytować nad życiem i śmiercią. Nie dbali o poklask tłumów ani ilość wielbicieli. Uczniowie z wielkim trudem ich znajdowali i do nich dołączali, ujęci przykładem i mądrością mistrzów. Tak pisze się w wielu książkach o autentycznych mistrzach duchowych! Zdarzali się jednak awatarowie czy prorocy jak Kryszna, Mojżesz czy Aśoka, którzy pociągali całe narody i wygrywali wielkie bitwy.

Każdy ban-guru z ambicjami musi opracować coś, co w biznesie nazywa się unikatową cechą produktu. Maharishi Madesh Yogi miał medytację transcendentalną wyrwaną z kontekstu całej himalajskiej jogi. Śri Śri Ravi Shankar ukradł joginom z aszramu Sathya Sai Baba specjalną darmową metodę oddychania – można się jej nauczyć, także w Polsce, na komercyjnych kursach oferowanych przez jego sekciarską fundację Art of Living. Osho proponował „medytację dynamiczną” złożoną z czterech faz: rytmiczne oddychanie, krzyk i machanie rękami, podskoki oraz odpoczynek. Mother Meera pozwala się adorować przez oglądanie jej schizofrenicznej postaci, co oszukańczo nazywa darszanem. Mooji z Jamajki lubi turystyczno-erotyczne podróże do Indii ze swoimi seks-króliczkami. Vishwananda z Mauritius oparł się na chennelingu z Babaji, co w Indii uważane jest za rodzaj czarnej magii i satanizmu, ale zachodni New Age łyka temat bez zadławienia. Tak zwany Yogi Bhajan i jego sekta 3HO wmawia ludziom, że elementy religii sikhijskiej są kundalini jogą, co samo w sobie jest kłamliwym absurdem, ale ludzie kasę płacą i myślą,że są ekspertami od kundalini, chociaż są konwertytami nawróconymi podstępnie na religię sikhijską. Kasa płynie dużym strumieniem, postępów w rozwoju duchowym u adeptów zwykle brak lub są bardzo niewielkie. Zatem muszą jeszcze więcej płacić za rozliczne zajęcia. A nawet w chrześcijaństwie odpłatne odpusty krytykowano za komercję wieki temu. Ludzie ciągle są naiwni myśląc, że jak zajęcia droższe to lepsze.

Prawdziwi guru (mistrzowie, eksperci) starożytnego typu, otoczeni garstką wiernych mieszczącą się przy jednym ognisku, wciąż istnieją, lecz wiedzą o nich tylko nieliczni wtajemniczeni. Podobno mamy takich nawet w Polsce, ale trudno ich znaleźć bo nie reklamują się w skomercjonalizowanym fitnessie pod hasłami typu „joga-joga”, które zresztą z jogą nie mają oprócz nazwy zwykle nic wspólnego. Komercyjny rząd dusz sprawują dzisiaj menedżerowie-celebryci, sprawnie wykorzystujący media i najbardziej wpływowych wyznawców czy zwolenników. Dorobili się ponadnarodowej sławy oraz bajecznych, często miliardowych majątków. Trzeba oczywiście wziąć pod uwagę to, że ludzi jest znacznie więcej, zatem także wielbicieli i wyznawców różnych kultów jest liczebnie więcej, komunikacja jest łatwiejsza, zatem wrażenie wielkości i liczebności także, gdyż bez internetu nie słyszelibyśmy o większości mistrzów z Kalifornii, Azji czy Afryki. Wedle nauk indyjskich, prawdziwy mistrz (guru), nie ma więcej niż 10 tysięcy uczniów, których uczy bezpośrednio z ust do ucha, czyli metodą ustnego przekazu praktyk i tradycji. Kto 12 lat przebywa z mistrzem non-stop, żyjąc i pracując w drużynie mistrza, ten jest prawdziwym uczniem. Tylko z iloma osobami można żyć, mieszkać i pracować nieustannie przez 12 lat razem?

Szlak umasowienia i komercjalizacji jogi czy rozwoju duchowego przetarł z jednej strony zmarły przed trzema laty Maharishi Mahesh Yogi a z drugiej zamerykanizowany Śrila Prabhupada. Mahesh Yogi zaczynał jako sekretarz w jednej ze świątyń w indyjskich Himalajach, potem zajął się nauczaniem fragmentów wed, świętych ksiąg hinduizmu. Kiedy pod koniec lat 60-tych XX wieku znudzona protestami antywojennymi i wymęczona psychodelicznymi eksperymentami młodzież z Zachodu zaczęła „poszukiwać siebie” i masowo sprowadzać przewodników duchowych z Azji – hinduistycznych guru, rosich zen, lamów tybetańskich – Maharishi był już na miejscu. W 1959 roku przybył do USA, gdzie zaczął propagować medytację transcendentalną. „Nie ma pieniędzy, o nic nie prosi. Jego majątek mieści się w garści” – zachwycał się „Honolulu Star Bulletin”. Cztery dekady później należące do międzynarodowego konglomeratu Maharishiego nieruchomości wyceniano na 3,6-5 mld dolarów, jego osobisty majątek na miliard, a roczny dochód na 10 mln. Kontrolowana przez rodzinę mistrza Maharishi Group posiada m.in. szkoły, elektrownię słoneczną, farmy zdrowej żywności, fabryki biżuterii.

Dźwignią sukcesu Maharishiego był jego krótki związek z Beatlesami, którzy w 1968 roku – w szczycie sławy – ogłosili go swym nauczycielem i wyjechali do Riszikesz. Wrócili po kilku tygodniach ‚zniesmaczeni’ zakazem seksualnej rozwiązłości i ‚zakazem zboczeń’ ze strony mistrza, który nie dawał im bzykać się z Mią Farrow w aszramie, a także – jak wyznał John Lennon – ich „zainteresowaniem sławą, celebrytami i pieniędzmi”. Głównym źródłem dochodów firmy Maharishi Yogi są bardzo drogie kursy medytacji oraz darowizny. Głośny film Davida Sievekinga „David chce odlecieć” ujawnia, że po to, by dostać się na szkolenie dla radżów (lokalnych liderów), trzeba wpłacić milion dolarów. Reżyser rozmawiał z kilkoma odstępcami od transcendentalnej wiary, w tym amerykańskim wydawcą Earlem Kaplanem, który podarował 150 mln dolarów na budowę centrum medytacyjnego w Indiach, gdzie 10 tysięcy latających joginów miało zaprowadzić pokój na świecie. Sama medytacja transcendentalna jest bardzo dobrą techniką praktyki wyrwaną z kontekstu oryginalnych treningów duchowego rozwoju w jodze, takich jak radża joga czy krija joga, jednak ograniczenie się tylko do tej techniki nikogo nie poprowadzi na wyższe stopnie duchowego wzrostu!  Czytaj dalej

Gryf144 – Demaskowanie ZŁA!


Jak działa Grupa „mesjasza” gryf144?

Wydawać by się mogło, z punktu widzenia obserwatora, że funkcjonuje ona w oparciu o koniec świata w 2012. Data ciekawa, ponieważ mamy jeszcze około 4 lat na zainwestowanie swojego kapitału czasowego, w celu uzyskiwania jakichś (niekoniecznie materialnych) rentierskich korzyści. Sekta Gryf144 Andrzej Struski to sekta mafijna i zbójecka, niebezpieczna sekta lucyferian, która zaszkodziła wielu dobrym i porządnym ludziom.

Monstrum - Bestia

 

Obecnie grupy dysponujące jakimś ratunkiem przed katastrofą roku 2012, mnożą się jak grzyby po deszczu. Jednym z nich, jest oczywiście p. Patryk Geryll, u którego można nabyć odpowiedni ekwipunek ratujący życie.

Analogicznie, acz z mniejszym rozmachem za to większą finezją działa grupa „mesjasza”. Ponieważ główny beneficjent, nie poprzedzał swych tez badaniami ani publikacjami, podszedł do tematu od metafizycznej strony.

Tak więc on, jak i wszystkie jego nauki, opierają się na tezach, których nie da się zweryfikować empirycznie. Trzeba je przyjąć lub nie. Ryzykowanie nie przyjęcia owych tez, grozi śmiercią w globalnej katastrofie. Przykładem takowych tez, jest opis świata astralnego i jego przeolbrzymi wpływ na nasz materialny, oraz opis cywilizacji jaka znajduje się w niebie (również niebo- w sensie metafizycznym). Czytaj dalej

Gryf144 – Pomyleńcy w Internecie


This entry touch satanism and dangerous, evil cults and sects in Poland!

Internauci demaskują pseudomesjanizm:

W Polsce mamy coraz więcej niebezpiecznych ugrupowań satanistycznych, lucyferycznych i diabolicznych, które czynią zło, sieją ferment, uprawiają czarną magię, szkodzą bezpośrednio, a także na odległość, nasyłają demony i śmierć na osoby z którymi wchodzą w jakikolwiek konflikt. Jak się ustrzec przed złem w postaci osób takich jak Edward Mielnik, Halina Tas, Lucyna Łobos, Bogdan Kacmajor, Romuald Statkiewicz, Leszek Żądło, Astromaria Maria Sobolewska, Kajfel – Jakób Jakub Sztajber i kilkunastu innych? W Rosji i na Ukrainie kilkanaście takich niebezpiecznych grup pseudoduchowych i sekciarskich rozbiła policja, często ratując ludzi przed zbiorowym samobójstwem. W każdym wypadku były zakładane przez byłych funkcjonariuszy Bezpieki. Czyżby dawni Polscy eSBecy się nudzili i podchwycili pomysł na przeżycie cudzym kosztem?

Gryf144 Mesjasz Pan Zastępów

 

Gryf144, Pan Zastępów, Mesjasz to znany internautom koleś w wieku około 60 lat który twierdzi że jest starszym bratem Jezusa, ma żonę która na wszystkich forach internetowych ma nick K12G lub jessica, według nich znaczy to królowa 12 gwiazd. Asef jest jednym z wplątanych do sekty dzieciaków który szybko uwierzył gryfowi, ma on jakieś 20 lat. Xara jest kobietą i nie wiem ile ma lat. Bellum jest jednym z najwierniejszych obok Asefa wyznawcą gryfa, ma on prawdopodobnie ponad 30 lat. Jest jeszcze old_spirit (old_spirit_back) – też wierna owieczka ma około 40 lat. Gryf144 twierdzi że jego dusza budowała wszechświat, uczyła Jezusa w niebie.

„Ziemska powłoka Syna radzi sobie doskonale z internetem. Oprócz kilku blogów udziela się na rozlicznych forach, internauci zidentyfikowali go pod pseudonimami: Asef, bellum, K12G, Gryf144, Megi, Pan Zastępów, Hatszepsut, Megi i czoło27. Graal publikuje również swo je prace plastyczne w technice kredki, np.: „Syn Boży chodzi po rumiankach”, „Oko na Ziemi przyjmuje i przetwarza energię” al bo „Nadmiernie rozwinięty mózg przedni produkuje rozum i zamyka ducha”.

Wielu internautów uważa,że wszędzie gdzie możliwe się wcisnąć – jest Jezus Chrystus z Opola ROMUALD STATKIEWICZ (patrz w google), który występuje pod poniżej wymienionymi nick’ami powielając te same zbiory tekstów zaczynając od forum Świadków Jehowy; a na wykop.pl (gdzie dostało towarzystwo bana za spam) czy eioba.pl kończąc. Inni internauci twierdzą, że Gryf144 to kto inny niż Romuald Statkiewicz, ale z jednej grupy pierwotnej jako klony Pani Bóg Haliny Tas z Wrocławia od objawień Świętego Graala. Prwdziwym Panem Zastępów, Gryf144, Mesjaszem jest w rzeczywistości Andrzej Struski w Warszawy, a ściślej z Podkowy Leśnej. Trudno dociec prawdy, ponieważ zacierają ją sami zwolennicy wspomnianych liderów grup. Sektę Romualda Statkiewicza popierają m.in dziennikarze z redakcji tygodnika „Fakty i Mity„, prawdopodobnie za antyklerykalizm. Czas pokaże czy robią dobrze…

Czytaj dalej

Gang Złodziei Sprzętu Elektronicznego Grasuje!


Złodzieje sprzętu elektronicznego grasują w południowej części województwa opolskiego. Jak dowiedzieliśmy się w ostatnim czasie dali o sobie znać w Kietrzu, Głubczycach i Opolu. W sprawę grabieży mienia elektronicznego: laptopów, odtwarzaczy mp3, magnetofonów, kaset dvd, cd, telefonów komórkowych etc. zamieszani są prokuratorzy, lekarze i personel medyczny okolicznych szpitali! Na zlecenie prokuratora z Głubczyc Andrzeja K. i jego asesora Mariusza J. pod pozorem rewizji, na pacjentów szpitali urządza się naloty rabunkowe w celu grabieży ich mienia.

Policjanci dokonujący grabieży Marek S. i Mirosław L. członkowie szajki współpracujących ze sobą komend w Kietrzu, Głubczycach i Opolu, które wspierają mafię złodziei, napadają ludzi przychodząc kiedy chcą i zabierają co chcą, a współpracujący z mafią przestępców personel medyczny Małgorzata S. oraz Przemysław R. stojąc na czatach pilnują, aby napad przebiegał szybko i sprawnie.

Ofiary napadu i poszkodowani gdy skarżą się pisząc do prokuratury o doznanych szkodach i krzywdach chcąc dochodzić swych racji – są zastraszani oraz zamykani są w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej z wystawioną im przez lekarza Antoniego J.Sz. klauzulą dożywocia! Tych, którzy domagają się zadośćuczynienia i skarżą się na to iż zostali okradzeni – uważa się za chorych psychicznie i więzi w ROPS bez szansy wyjścia na wolność.

Nad całością tego zbójniczego procederu czuwa Wiesław G. kierownik szpitala w Branicach oraz jego współpracownik Antoni J.Sz. którzy „nagrywają napad” na domagających się godnego traktowania pacjentów, oraz są potrzebni do wystawiania „zaświadczeń” o chorobie skarżących się pensjonariuszy.

Antyfaszystowska Agencja Prasowa

KONSTANTY RADZIWIŁŁ NISZCZY MEDYCYNĘ!


Poziom usług medycznych w Polsce jest co raz gorszy a oszołomy takie jak Radziwiłł niszczą medycynę!

Naczelną Izbą Lekarską w Polsce zawiaduje niejaki ponoć książę Konstanty Radziwiłł – rocznik 1958. Doktorek prowadzi głównie swój prywatny biznes czyli Poradnię Zdrowia Rodzinnego w Warszawie. Jakoś niestety do tradycji książąt prawdziwie Polskich nie można go zaliczyć, bo źle, a wręcz fatalnie patronuje medycynie i lekarzom. Robi za nieuka i znachora, jakby to delikatnie powiedzieć, za znachora i felczera na usługach najbardziej skorumpowanych zakładów farmaceutycznych. Jest takim indolentem, że nie raczy znać nawet podstaw historii medycyny ani też zaleceń WHO. Tak, tak, doktor jest kompletny nieuk, bo jakoś nie zaleca tak jak WHO homeopatii jako równoprawnej metody leczenia na życzenie pacjenta. Próżno też szukać zaleceń dla stosowania kuracji witaminami i mikroelementami, ale tego może doktor nie miał na studiach, bo zamiast się uczyć bawił się w politykę w ramach faszyzującej organizacji NZS w latach 1980-1982. A faszyści pewnie do dzisiaj nie wiedzą co to jest wegetarianizm, najzdrowsza i najbardziej lecznicza dieta, nie wiedzą co to jest homeopatia, czyli podawanie leków w ilościach śladowych dla prowokowania odpowiedzi immunologicznej.

I taki powiedzmy szczerze, pseudomedyk i dzieciorób mający osiem sztuk kato-potomstwa swoim fikcyjnym antypolskim autorytetem z faszyzującego NZS niszczy milionom ludziom zdrowie wygadując androny, pseudomedyczne idiotyzmy na temat homeopatii, którą na całym świecie poleca Światowa Organizacja Zdrowia. A poleca dlatego, że homeopatia często pomaga tam, gdzie alopatia zawodzi, a także ma porównywalne wyniki jeśli chodzi o procent wyleczeń w tak zwanych ślepych próbach. Histeria przeciwko homeopatii przyklepywana przez dziecioroba co nie słyszał też chyba o antykoncepcji, pochodzi z faszystowskich ośrodków zbliżonych do Jasnej Góry, a mających siedzibę w jego ulubionej, ale antynaukowej gazecie jaką czytuje książe Radziwiłł Konstanty, czyli z Tygodnika Niedziela. I wszystko jasne. NZS, Tygodnik Niedziela, zwalczanie homeopatii – oto antynaukowe siedlisko ciemnoty, która niszczy Polską Medycynę, niszczy nawet wybitnych polskich lekarzy, którzy na homeopatii się znają i ją skutecznie z pożytkiem dla pacjenta stosują. Bo homeopatia, to najnowocześniejsza zdobycz medycyny, a nie watykańska ciemnota z pod ciemnej Jasnej Góry z której co chwilę jakiś skandal seksualny cuchnie odorem na całą Polskę albo mordowanie przez księży własnego potomstwa już po urodzeniu. Można zapytać dlaczego tak się zepsuła polska arystokracja że aż zgnilizną moralną cuchnie, bo Tygodnik Niedziela to wszelkie moralne zepsucie i zezwierzęcony seksualizm rozpłodowy. Czytaj dalej

PORFIRIA: O Psychiatrach Wilkołakach


Znamy historie osób chorych na porfirię, która to choroba dawniej w jednej ze swych ostrych postaci zwana była wilkołactwem, ale to w psychiatrii z XIX wieku. W tej psychiatrii, która zaczęła swe istnienie jako spuścizna inkwizycji, z tymi samymi torturami rzekomo „leczniczymi”, jak to określa profesor Szasz. Dziś nie jest lepiej. Ból brzucha, bardzo ostry, zjazd do szpitala, cierpienie, potworne cierpienie chorej na porfirię osoby, a tam w szpitalu, śmiech lekarzy, lekceważenie i brutalne zarzuty symulacji. Bo nie ma żadnych znanych niedouczonemu lekarzowi objawów znanych ostrych bólów brzucha. Wyrostek w porządku, wątroba i woreczek też. Może wilkołak zaczyna się przeistaczać i go brzuch boli, nie to nie średniowiecze, to Polska XXI wieku – symulacja, hipochondria. I tacy to lekarze są w Polsce, tak ich kształcą Akademie Medyczne, że nazwy porfiria nawet nie znają, chociaż czasem zdarzy się wyjątek. A ludzie cierpią, nie tylko z powodu braku należytej pomocy lekarskiej ale i z upokorzenia w szpitalu. Najgorzej jak z porfirią trafia człowiek do szpitala psychiatrycznego, bo wtedy może zostać zniszczony, a leki podawane zwykle przez psychiatrów jedynie z czasem nasilają objawy choroby i pogarszają stan pacjentów, prowadząc ich niechybnie do przedwczesnego zgonu. Istnieje wiele rodzajów porfirii, a właściwym miejscem ich leczenia jest Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie ul. Chocimska 5 (IIIp.), a nie egzorcysta czy psychiatra, bo obie te specjalności są tu zbędne, a nawet szkodliwe. Z bólem brzucha w porfirii trafisz do zwykłego szpitala, na pogotowie, ale z napadami lęków, depresji czy halucynacji co kilka tygodni, możesz stać się szybko pensjonariuszem cmentarza przy jakimś szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych, a tych w Polsce sporo i wiedza medyczna oraz opieka nad pacjentem jest tam najgorsza z możliwych.

Objawy Ataku Porfirii

Ataki porfirii występują głównie u osób w wieku 18-45 lat, zdecydowanie częściej u kobiet niż u mężczyzn, chociaż może po prostu mężczyźni mniej się leczą, kiedy strasznie boli brzuszek. U dzieci i osób starszych pojawiają się niezwykle rzadko, najczęściej są związane z dużym narażeniem na czynniki porfirynogenne. Do czynników indukujących atak porfirii należą: duża część leków (hormony płciowe, wiele leków przeciwbólowych, rozkurczowych i uspokajających, niektóre antybiotyki), związki chemiczne (farby, lakiery, nawozy sztuczne, środki ochrony roślin), alkohol, stresy, infekcje, głodzenie (w tym w przebiegu odchudzania), także zabiegi operacyjne. U kobiet w wieku rozrodczym często dochodzi do zaostrzeń przedmiesiączkowych, czyli ostry syndrom przedmiesiączkowy może być porfirią. Ostry atak porfirii zwykle rozpoczyna się silnymi, rozlanymi bólami brzucha z towarzyszącymi nudnościami, wymiotami oraz tachykardią i wzrostem ciśnienia tętniczego. Zwykle występuje ciemne zabarwienie moczu (lub jego ciemnienie pod wpływem światła). Często chorzy zauważają, że spożycie posiłku (lub wypicie słodkiego płynu, wody z miodem) przynosi złagodzenie objawów. Mimo nasilonych dolegliwości bólowych w badaniu przedmiotowym nie stwierdza się (poza tachykardią i wahaniami RR) odchyleń od stanu prawidłowego. Brzuch w badaniu palpacyjnym jest miękki, niebolesny, bez objawów otrzewnowych. W przypadku niepodjęcia właściwego leczenia lub podawania leków szkodliwych w porfirii, dochodzi do dalszego rozwoju choroby – pojawiają się wzdęcia, zaparcia (porażenna niedrożność jelit), bóle i drętwienia kończyn dolnych, następnie symetryczne niedowłady kończyn dolnych i górnych, trudności w połykaniu. Ostatecznie dochodzi do porażenia mięśni oddechowych co stanowi realne zagrożenie dla życia pacjenta. Cmentarz blisko, jak widać, ale kto się tym w szpitalach przejmuje, skoro sępy na skóry i księża na kasę za pochówek szpitalny czekają. Jeśli zatem masz tak zwane alergie na wiele leków, nie znosisz farb i lakierów, źle tolerujesz alkohol, drobne infekcje paprają ci się dłużej niż innym,  a do tego źle znosisz uczucie głodu, a mały stresik to zaraz bóle i deprecha – strzeż się szpitali i psychiatrów. Jeśli chcesz żyć, bo jak wolisz umrzeć śmiercią męczeńską to idź do psychiatryka – tam cię zamordują. I owszem, lekami psychotropowymi, takimi jak Clonazepan. Ale u dentysty też trzeba uważac, bo wiele leków stosowanych przez dentystów do znieczulenia jest niebezpiecznych w porfirii. I stąd czasem słuszny strach przed znieczuleniem dziąseł, po którym są poważne powikłania. Czytaj dalej