ROK 2012 Koniec Świata dla Idiotów?

Naga Prawda o Roku 2012.

Chyba każdy już słyszał o tym że rzekomo w roku 2012 ma nastąpić koniec świata. Huczy o tym cała sieć, mówią o tym w mediach, a nawet na sympozjach naukowych o globalnym ociepleniu. Nakręcana jest spirala przerażenia, która wydaje się nie mieć końca. Aktualnie znane są już dziesiątki najróżniejszych przepowiedni odnośnie daty 2012, wszystkie mówią o zagładzie a tylko mała ich część o „zmianie” paradygmatu cywilizacji. Ile w tych przepowiedniach jest prawdy, a ile zmyśleń? Zapewne tyle samo ile w szumie medialnym końca lat 90-tych XX wieku, kiedy to prorokowano szeroko koniec świata w 1999 roku. Z okazji końca II Tysiąclecia. Jak wiadomo, Nowy rok 2000 powitano spokojnie, jak co roku.

Interpretacja sławnego kalendarza Majów który rzekomo kończy się 21.12.2012 roku jest kompletnie błędna i nie pochodzi wcale od Majów ale od europejskich oszołomów, którzy z Majami nie mają nic ale to nic wspólnego. A jednak wzrastają na bujdzie w koniec świata liczne i coraz bardziej nawiedzone oraz awanturnicze sekty zaliczane do apokaliptycznych i mesjanistycznych. Oczywiście padną jak zawsze wraz z nadejściem kolejnego roku po przewidywanej jak zawsze w historii błędnie dacie końca świata. Świadkowie Jehowy i inni millenaryści już dziesiątki razy się pomylili w swych proroctwach końca świata. Grecy wierzyli, że świat jest wieczny i niezniszczalny, podobnie Hindusi. Dlaczego nie mieliby mieć racji?

Według tak zwanych “proroków” czy raczej chorobliwych wieszczów zagłady, w tym właśnie czasie Majowie rzekomo przepowiedzieli zagładę świata. Prawdą jest jednak że Majowie nigdy nie przepowiedzieli zagłady świata a jedynie koniec kolejnej epoki! Interpretacje tej przepowiedni są najróżniejsze, ale skupmy się na faktach! Kalendarze Majów opierały się na niesamowicie dokładnych badaniach nieba, kolejne okresy w ich kalendarzach oznaczają wejście naszego układu słonecznego, w nową epokę astronomiczną! Aktualnie znajdujemy się w astrologicznym gwiazdozbiorze ryb, koniec kalendarza Majów wyznacza okres w którym przejdziemy czy raczej zaczniemy przechodzić w astronomiczny okres wodnika. Oznacza to wyłącznie, że zmienia się położenie równika niebieskiego i ekliptyki na tle sfery niebieskiej, przesuwa się troszeczkę, wręcz niezauważalnie Punkt Barana! Nie ma to więc żadnego poważnego znaczenia dla życia na naszej planecie, a jedynie ma znaczenie dla oznaczania czasu w kalendarzu!

Refleksje o Roku 2012

Ostatnimi laty ukazało sie w Ameryce i Kanadzie wiele książek na temat wydarzeń mających nastąpić w roku 2012, które są oparte na rzekomych przepowiedniach odczytywanych z kalendarza Majów. Należy tu nadmienić, iż ich kalendarz jest trochę bardziej dokładny niż wspołczesny gregoriański. Majowie posiadali wysoko rozwiniątą kulturę, w której nauka i religia stanowiły jedność. Dziś jesteśmy świadkami głębokiego rozdziału między  tymi dwoma dziedzinami, mimo tego że papież Jan Pawel II w swojej Encyklice Fides et Ratio podkreśla, iż nauka może wzmacniać wiarę. Najbardziej intrygujący jest fakt, iż cykl kalendarza Majów kończy sie dokladnie 21 grudnia 2012 roku, co według jednych nawiedzonych interpretacji oznacza “koniec świata”, a według innych koniec cywilizacji materialistycznej i początek nowej opartej na wartościach duchowych. Dla samych Majów, indiańskich szamanów, którzy są ich spadkobiercami oznacza to tyle, co dla nas Sylwester i Nowy Rok np. na przełomie tysiącleci. Nic więcej.

Oczywiście data ta wedle samego chrześcijaństwa nie może oznaczac prawdziwego Końca Świata o którym mówił Jezus Chrystus, bo tego nikt nie wie tylko Bóg Ojciec, a sam Jezus przepowiadał w swej istocie zagładę Jerozolimy, co się już dawno spełniło, w roku 70 pierwszego wieku. Jedno jest jasne, a mianowicie to że Majowie nigdy nie przepowiadali związku pomiędzy taką przemianą a różnego rodzaju kataklizmami na Ziemi. Uważali oni rzekomo, że w tym czasie nastąpi pełny obrót precesji osi Ziemi zachodzacy co 25.800 lat, i że planeta nasza oraz Słońce ustawią się w tym czasie na jednej linii z Centrum naszej Galaktyki Drogi Mlecznej. Majowie rzekomo wiedzieli już tysiące lat temu, że w tym Centrum znajduje się Czarna Dziura (Black Hole), a której istnienie kosmolodzy dowiedli dopiero niedawno. Ci środkowo-amerykańscy Indianie rzekomo wiedzieli również, że 21 grudnia 2012 roku oś Ziemi ustawi sie prostopadle do ekliptyki układu słonecznego, co spowoduje wieczną wiosnę na obu połkulach ziemskich. Jednak wszystkie te rzekome przepowiednie mają charakter ciężkiej bujdy bez rysorów.

Wszystkie te przepowiednie na temat Majów można włożyć między bajki, także z uwagi na najnowsze wyniki badań astrofizyków. Otóż w roku 2012 przypadnie co prawda największe natężenie aktywności Słońca polegające na wzmożeniu ilości i mocy wybuchów słonecznych ale takie zjawisko ma miejsce średnio co 11 lat. W wyniku tego Ziemia będzie poddana niezwykle intensywnemu promieniowaniu jonizującemu, podobnego do tego jakie powstaje w czasie wybuchu bomby atomowej. Pierwszym skutkiem takiego promieniowania jest zaburzenie komunikacji radiowej i satelitarnej, oraz krótkie spięcia w liniach wysokiego napięcia, jak to się zdarzylo w roku 1989 w kanadyjskiej prowincji Ontario. Dłuższe narażenie na takie promieniowanie może również być szkodliwe dla życia ludzkiego ale w ograniczonym zakresie.

Na szczęście Ziemia wytwarza osłonę przeciwko takim promieniom w postaci pola magnetycznego, które skutecznie odpycha zjonizowane cząstki atomowe wiatru słonecznego. Niestety pole geomagnetyczne ostatnio ciągle się zmniejsza, co jest wynikiem przemieszczania się magnetycznych biegunów Ziemi, których całkowite odwrócenie zachodziło już szereg razy w historii naszej planety. Samo odwrócenie biegunów nie jest samo w sobie niebezpieczne, natomiast najbardziej krytyczny moment jest w momencie przejściowym, w którym zaniknie na chwilkę całkowicie ochronne pole geomagnetyczne, gdyż wtedy kompasy nie pokazują kierunku. Jeśli to zjawisko zbiegnie się z maksymum intesywnosci wybuchów słonecznych w roku 2012, to Ziemia będzie w tym czasie narażona na intesywniejsze niż zwykle promieniowanie jonizujące. Jednak skutki wcale nie bedą takie drastyczne jak widzą to katastroficzni czarnowidze.

Ludzie dumają czy mogą coś zrobić aby uchronić się przed tymi kataklizmami przepowiadanymi tak gorliwie rzekomo przez Majów jak i przez współczesną naukę, a naprawdę przez podszywających się wieszczów zagłady jak chorobliwy Patrick Geryl? Parę lat temu można było spotkać przepowiednie o Trzech Dniach Ciemności, którą między innymi przypisuje się Św. Ojcu Pio. Zgodnie z tą przepowiednią, a właściwie ostrzeżeniem, pewnej zimy wystąpią ogromne wiatry i dzień przemieni się w noc. Kiedy to się stanie należy schronić się do dobrze zaciemnionego pomieszczenia, wziąć zapas wody na 3 dni i niezwykle stannie modlić się przy zapalonej pobłogosławionej świecy woskowej. To będzie rzekomo jedyne źródło światła, gdyż żadne urządzenia elektryczne nie będa działać. Z nieba zacznie spływać coś w rodzaju ognia i ci co się nie schronią umrą prawdopodobnie ze strachu. Pisze prawdopodobnie, gdyż to nie będzie chyba prawdziwy ogień, tylko jakaś przerażajaca poświata, ponieważ wszystkie zwierzęta i ptaki przeżyją ten straszny okres, jeśli zapewni im się w zapas wody do picia. Po trzech dniach wszystko ucichnie i na ziemi zapanuje wieczna wiosna i zapanuje cywilizacja duchowa, boska, w której ludzie będa żyli z pracy własnych rąk, a praca nie będzie męczyć. Na Wschodzie podobnie opisywano warunki wstąpienia dusz oświeconych do Niebios, czyli indywidualne przejścia do lepszego świata.

Znamiennym jest, ze trwanie wiecznej wiosny występuje tak w przewidywaniach przypisywanym Majom jak i w przepowiedni o Trzech Dniach Ciemności, co ma już nawet wytłumaczenie pseudonaukowe. Jak wiadomo pory roku są wynikiem tego iż oś Ziemi odchylona jest od ekliptyki słonecznej o ponad 23 stopnie. W związku z tym kiedy jest ona nachylona w kierunku słońca, Ziemia jest poddana intesywnemu działaniu jego promieni i temperatura na danej połkuli wzrasta czyniąc letnią porę roku. W tym samym czasie na przeciwnej połkuli jest zima. Wiosna i jesień następują na obu połkulach wtedy gdy ta odległość jest wypadkową między największą i najmniejszą wartością. Taka trwała sytuacja ma zajść właśnie w 2012 roku kiedy to oś Ziemi przyjmie wedle wieszczów zagłady rzekomo prostopadłe położenie w stosunku do Słońca, co jest nie możliwe.

Oczywiście taka zmiana nachylenia osi ziemskiej może wedle wieszczów zagłady być spowodowana tylko jakąś zewnętrzną siłą, którą rzekomo może być jej ustawienie się na jednej linii ze środkiem Drogi Mlecznej. Wtedy na obu połkulach Ziemi, pomiędzy biegunami i równoleżnikiem, gdzie żyje najwięcej ludzi, nastąpić ma wieczna wiosna – jak kombinują ludzie niedouczeni o kiepskiej wyobraźni. Nadejście takiej wiecznej wiosny przewidział rzekomo znany polski jasnowidz, Ks. Klimuszko, mówiąc, że widzi w przyszłości jak ludzie zbierają z drzew południowe owoce prosto z okien swoich domów. Na zakończenie można podkreślić, że rok 2012 nie oznacza w żadnym wypadku jakiegoś Końca Świata, acz wedle łagodnych wersji wieszczeń tylko rzekome przejście z cywilizji materialistycznej do duchowej, które jest niezbędnym przygotowaniem do Drugiego Przyjścia Chrystusa, tzw. Paruzji czy Adwentu. Wschód jednak nie przewidywał zbiorowego Oświecenia ani przejścia w wyższy wymiar, a takie hipotezy filozoficzne pojawiają się jedynie u pojedyńczych wieszczów na Zachodzie, co sugeruje powątpiewanie w te rojenia.

Nibiru. Planeta Zagłady!

Nibiru to jedna z ulubionych bujd wieszczów zagłady o chorej wyobraźni. Istnieje sumeryjski mit o tzw. planecie przejścia, nie będę już go tu przedstawiał w oryginale, podam za to co przeróżni ‘prorocy’ naszych czasów podają za fakty o tej planecie. Pierwszym „faktem” podawanym przez tych proroków jest istnienie takiej planety i fakt jej obserwacji! Ponoć od roku 2008 widoczna jest z półkuli południowej, ale nie jest to prawdą! Planeta którą można obserwować od zeszłego roku na półkuli południowej to planeta karłowata nazwana przez astronomów Eris, planeta ta w żadnym wypadku nie odpowiada opisywanej Nibiru!

Nibiru rzekomo zderza się z ziemią co 3600 lat! – Tej bujdy tłumaczyć nie trzeba, mam nadzieję że każdy z czytających ma wystarczająco wyobraźni by domyślić się że dwa ciała astronomiczne tej wielkości nie mogą się zderzać więcej niż raz! Nibiru uderzy w ziemię w roku 2012! – Wiemy już że nie istnieje żaden, obiekt który mógłby być, opisywaną w przepowiedniach Nibiru. Postanowiłem sprawdzić jednak czy istnieje jakikolwiek obiekt większy niż asteroida który może zagrozić ziemi. Wszystkie planety są jednak w stabilnych orbitach. Nibiru rzekomo pociągnie za sobą warkocz komet które zniszczą ziemię!- Wielu „proroków” twierdzi że Nibiru mijając ziemię spowoduje, że lecące za nią obiekty wytrącone z pasa asteroid uderzą w ziemię. Jeszcze inni twierdzą że przechodząc pomiędzy ziemią a słońcem wytrąci nas z grawitacyjnych ryzów i wyrzuci z orbity! Na niektórych filmach i w artykułach pojawia się zdjęcie Sedny kolejnej planety karłowatej która w rzeczywistości nie została ona sklasyfikowana jeszcze jako planeta karłowata, astronomowie wahają się czy nie jest dużą planetoidą.

Jak długo będziemy czekać aż Eris zbliży się do najbliższego punktu orbity do słońca. I czy przetnie ona orbitę którejkolwiek z planet? Otóż Eris nigdy nie zbliży się bardziej niż na odległość około 6 bilionów metrów od słońca, a 4,43 bilionów metrów to najmniejsza odległość Plutona od słońca. Eris jak każda planeta karłowata jest bardzo mała, bardzo odległa, i bardzo słabo widoczna, co powoduje że przy tak krótkim okresie obserwacji ciężko przewidzieć datę dotarcia do peryhelium orbity. Pokuszono się o skorzystanie z programu symulującego ruch ciał niebieskich „mitaka” by sprawdzić kiedy na oko to nastąpi. Nikt z ludzi pewnie nie dożyje tego dnia, bo według aktualnych danych stanie się to w okolicach 2265 roku, ale punkt najbliższy słońcu i tak jest bardzo odległy od ziemi, bardziej niż Pluton. Rzekoma planeta Nibiru jest wedle wieszczów zagłady brązowym karłem! Jest to pozostałość po innym słońcu, gazowa planeta nie wielkich rozmiarów i o potężnej masie. Są wśród tych „proroków” tacy którzy twierdzą że zagraża nam wygasła gwiazda która zbliżając się do naszego układu, pod wpływem słońca zapłonie na nowo i zaistnieje ponownie jako gwiazda, zmieniając trajektorie planet w naszym układzie, bądź spowoduje wielkie katastrofy na ziemi. Są to również bujdy, bo wypalona gwiazda nie ma jak się na nowo rozpalić. Czy jakikolwiek obiekt w systemie słonecznym mógłby być brązowym karłem? Jeśli by był, został by bez trudu odkryty dekady temu dzięki obserwacji nieba w podczerwieni z przestrzeni kosmicznej.

Iluzja Przebiegunowania Ziemi.

W wielu przepowiedniach katastroficznych na rok 2012, powtarza się informacja o przebiegunowaniu ziemi. Wielu interpretatorów próbuje przekonać nas że przebiegunowanie ziemi zachodzi co jakiś czas. Jest to przeinaczanie faktów, bo przebiegunowanie ziemi ani innej planety jest nie możliwe i nigdy nie miało miejsca. To o czym powinniśmy rozmawiać i o czym wspomina nauka to przebiegunowanie magnetyczne ziemi. Niejeden czytający zapyta jaka jest różnica? Pierwszy oznaczał by odwrócenie się planety „do góry nogami” drugi oznacza zmianę pola magnetycznego. Przebiegunowanie magnetyczne ziemi ma rzekomo spowodować nieopisane katastrofy! W wielu przepowiedniach pojawiają się informację jakoby to wydarzenie miało spowodować powstanie potężnych fal wody z oceanu, trzęsienia ziemi na niespotykaną skalę, zmianę orbity, zmianę kierunku ruchu. Są to wszystko bujdy takie same jak głoszono w związku z ułożeniem się planet w jednej linii w latach 90-tych XX wieku. Ponadto zmiana kierunku ruchu obrotowego bądź jego zanik jak podają niektóre źródła, miały by spowodować wielkie katastrofy a prorocy ci podają nam sposoby jak się uchronić lub nawet ewakuować! Znając prawo zachowania pędu każdy z nas może wyobrazić sobie że gdyby obiekt poruszający się z prędkością 1.6655 km/h a to jest prędkość obrotu na równiku nagle się zatrzymał wszystko co na nim stoi wystrzeliło by w przestrzeń, ale jest to i tak teoria gdyż zajście takie nie ma prawa nastąpić!

Czy zmiana pola magnetycznego ziemi może spowodować zmianę trajektorii jej orbity? Nie, magnetyczne odwrócenie zdarza się w nieregularnych odstępach co około 400.000 lat. I nie ma żadnych konsekwencji ani dla rotacji ani dla orbity ziemi. Czy może spowodować trzęsienia ziemi? Nie. Czy może spowodować wielkie fale wody z oceanu? Również Nie. Więc na co wiemy, że przebiegunowanie magnetyczne ziemi będzie mieć wpływ? Po zamianie biegunów magnetycznych, nasze kompasy będą wskazywać południe zamiast północy. W trakcie przenoszenia nasze kompasy magnetyczne nie będą przez chwilę działać.

Przebiegunowanie Magnetyczne Słońca!

Jest to najciekawsza z przepowiedni na rok 2012, ponieważ wiemy że będzie mieć miejsce. To z czego większość z nas nie zdaje sobie sprawy, to fakt że jest to zupełnie normalne zdarzenie. Zachodzi ono co 11 lat. Ostatnie miało miejsce w 2001 roku, część z nas pamięta na pewno, ostrzeżenia w TV by wyłączyć komputery, komórki itp. gdyż promieniowanie może je uszkodzić, jak i to by oglądać niebo gdyż jeśli będzie czyste ujrzymy zorzę polarną. Naszą niewiedzę wykorzystują „wieszcze grozy” by posługując się tym faktem – co ciekawe fakt ten przytaczany jest także przez przeciwników teorii przebiegunowania magnetycznego ziemi, lecz efekty jakie ma ono wywołać są równie mocno przesadzone – zasiać strach w naszych umysłach. Przebiegunowanie Magnetyczne Słońca wyłączy jonosferę ziemi i wszyscy zostaniemy napromieniowani i umrzemy!- Jest to teoria przedstawiana zarówno przez zwolenników końca świata 2012 jak i tzw. sceptyków innych teorii, co pokazuje jak mało wiemy o świecie dookoła nas. Jest to oczywiście bujda. Żeby zdezaktywować jonosferę ziemi wiatr słoneczny musiał by być tak potężny że słońce straciło by większość swej energii. Naukowcy nawet nie przyjmują takiego scenariusza za prawdopodobny. Przebiegunowanie Magnetyczne Słońca jak bajdurzą wieszcze zagłądy ma spowodować przedwczesne przebiegunowanie magnetyczne ziemi.- Jest to bardzo częsta teoria wśród proroków 2012. Obiekty te są jednak tak odległe od siebie że ich magnetyzm nie ma na siebie wpływu, więc są to również czcze pogróżki chorych z umysłu i niewiedzy fałszywych proroków. Oba obiekty, Słońce i Ziemia przechodzą zamiany biegunów z powodu wewnętrznych procesów generacji swoich pól magnetycznych.

Specjalne ułożenia planet.

Wiele z teorii końca świata 2012 roku opiera się na „faktach” według których, w 2012 roku nasz układ znajdzie się w centrum naszej Galaktyki, Drogi Mlecznej czy w specjalnej jej lokacji. Inni twierdzą że planety naszego układu znajdą się wtedy w jednej linii. Są to oczywiście również bujdy, a p. David Morrison na stronie NASA odpowiada na pytania związane z tą próbą wprowadzenia zamętu. Przytoczmy tu jedną z jego wypowiedzi, na pytanie co się wtedy stanie: „Nic się nie stanie. Ludzie których nazywa pan „profesjonalistami” są artystami którzy jak wszyscy inni sprzedają bujdę 2012. Na pewno wiedzą że ziemia nie przejdzie przez środek galaktyki, a pozycja ziemi w galaktyce nie ma związku ze zmianami w jej polu magnetycznym.” Wszystkie przepowiednie związane z rzekomą zagładą na rok 2012 są wyssane z palca i nie mają poparcia w nauce ani nawet w niezależnych obserwacjach astronomów amatorów. Nie ma się więc czego obawiać! Uczy to jednej ważnej rzeczy! Nigdy nie wolno ufać teoriom bez ich własnoręcznego potwierdzenia. Bardziej trzeba się zastanwić z powodu jakiej choroby umysłowej powstaje wieszczenie powszechnej zagłady i podobne katastroficzne bajdurzenie na którym od wieków żerują fałszywi mesjasze pokroju gryf144 czy inni chorz na głowę, a podający się za Jezusa Chrystusa.

Katastroficzne wizje świata

Wizje globalnych katastrof powodujących olbrzymie zniszczenia i zagładę cywilizacji są zakorzenione głęboko w podświadomości ludzi. Nasi przodkowie przeżywali już nie raz upadki cywilizacji w chwili jej świetności i nie ma tematu chyba bardziej zajmującego jak ten o końcach czasów. Wokół słyszymy o proroctwach końca, będących owocem nauczania Nostradamusa, Charlesa Rusella (Świadkowie Jehowy), Williama Millera (Adwentyści Dnia Śiódmego) i Edgar Cayce, oraz nurty takie jak ludowe wizje apokaliptyczne, poprzeplatane z wersetami z Biblii. Kościół rzymsko-katolicki naucza, że Chrystus już rządzi niewidzialnie i Jego królestwo (milenium) nie przyjdzie w dosłownym sensie. Osoba, która nigdy nie studiowała proroctw szybko traci orientację w tym gąszczu teorii i zazwyczaj zniechęcona rozbieżnościami w ogóle traci zainteresowanie tematem. A przecież Pan sam nakazuje byśmy “wiedzieli” (Mat 24:33).

Mateusz 24:29-46

29. A zaraz po utrapieniu onych dni słońce się zaćmi, a księżyc nie da jasności swojej, i gwiazdy będą padać z nieba, i mocy niebieskie poruszą się.
30. Tedyć się ukaże znamię Syna człowieczego na niebie, a tedy będą narzekać wszystkie pokolenia ziemi, i ujrzą Syna człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich, z mocą i z chwałą wielką;
31. I pośle Anioły swoje z trąbą głosu wielkiego, i zgromadzą wybrane jego od czterech wiatrów, od krajów niebios aż do krajów ich.
37. Ale jako było za dni Noego, tak będzie i przyjście Syna człowieczego.
38. Albowiem jako za dni onych przed potopem jedli, i pili, i ożeniali się i za mąż wydawali, aż do onego dnia, którego wszedł Noe do korabia,
39. I nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i zabrał wszystkie: tak będzie i przyjście Syna człowieczego.
40. Tedy będą dwaj na roli; jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony;
41. Dwie będą mleć we młynie; jedna będzie wzięta, a druga zostawiona; (BG)5

Czy religijny wręcz strach przed kolejnym Końcem Świata objawiający się w źródłach religijnych, bądź w wizjach wizjonerów ma swoje uzasadnienie, czy jst tylko wizjonerską pomysłką wszystkich czasów? W kulturze żydowskiej przewiduje się, że koniec świata nastąpi po okresie sześciu tysięcy lat, a dokładnie za prawie 400 lat. Jego przyjście mają poprzedzić wielkie klęski żywiołowe. W wielu przepowiedniach ważnym wydarzeniem poprzedzającym koniec świata jest nadejście na ziemię Antychrysta.

Informacje o zbliżającym się wydarzeniu, które zmieni losy Ziemi, powtarzają się w dziesiątkach przepowiedni i proroctw, które mnożą się w zastraszającym tempie. Wydarzenie takie zapowiadał niby  Nostradamus, według którego po tym nastąpi nowy okres w dziejach ludzkości. Wielu interpretatorów jego centurii uważa, że wielki jasnowidz przewidywał zmianę biegunów ziemskich, co ma spowodować katastrofalne wręcz skutki. Słynny amerykański śpiący prorok Edgar Cayce w swoich readingach mówił wprost, że przebiegunowanie Ziemi będzie związane z ponownym pojawieniem się Atlantydy, która ma wynurzyć się z oceanu. Mówił on wyraźnie, że czasy tych wydarzeń są bardzo bliskie, a wszystko wydarzy się na przełomie nowego tysiąclecia, a jednak nic się na przełomie II/III Tysiąclecia nie wydarzyło. I wreszcie musimy wspomnieć o proroctwie przypisywanym Majom autorstwa Patrick`a Geryl`a i Gino Ratinckx`a, które także przewiduje wydarzenie, które “zmieni oblicze świata”. “W przepowiednie nie trzeba wierzyć, ale znać powinni je wszyscy” – mawiał najsłynniejszy polski astrolog Leszek Szuman.

PRZEPOWIEDNIE O KOŃCU ŚWIATA

Nie martwmy się, w najbliższym czasie końca świata nie będzie. A w każdym razie na pewno nie będzie to taki “koniec”, w którym świat zostanie ostatecznie zniszczony, a wszyscy ludzie uśmierceni i osądzeni. Chrześcijanie od samego początku istnienia ich religii wyczekują końca świata bo błędnie interpretują Biblię, a przecież w Biblii jest napisane, że nikt poza samym Bogiem nie zna tej daty. Nie znają jej ani święci ani Aniołowie, a skoro nikt jej nie zna, więc jest oczywiste, że nikt nie ma możliwości podawać jej do publicznej wiadomości, bo najwyżej bredzi. A co najważniejsze Jezus nie mówił o końcu świata tylko o zagładzie Jerozolimy w 70 roku, co skutecznie przepowiedział i się spełniło jako katastrofa lokalna, wojenna.

Nie znam ani jednej przepowiedni końca świata w historii, która by się spełniła, a w swoim życiu czytało się ich mnóstwo. Pochodziły one z różnych okresów i od różnych autorów, na przykład od jasnowidzów, ale również ze “świętych” objawień, ale jedyną rzeczą, którą dzięki nim “zyskałem” były nieprzyjemne stany lękowe. Dziś mogę powiedzieć z całą pewnością, że absolutnie nie należy wierzyć w żadne, a szczególnie nowoczesne i przerażające przepowiednie dotyczące przyszłości świata! Takie przepowiednie można co najwyżej traktować jako ostrzeżenia dawane ludzkości, że jeśli nie zawróci ze złej drogi, wtedy jej przyszłość może być tragiczna. Ani przyszłość konkretnego człowieka, ani całego świata nie jest odgórnie ustanowiona, lecz ulega zmianom w zależności od naszych decyzji i działań, od naszej karmy. Tego, co naprawdę się zdarzy nie wie nikt, ponieważ przyszłość jest kształtowana na bieżąco. Jesteśmy wolnymi ludźmi, a nie bezwolnymi marionetkami poruszanymi przez jakieś potężne kosmiczne czy boskie siły i dlatego sami kształtujemy swoją przyszłość, każdego dnia podejmując nieskrępowane działania.

Ci, którzy straszą końcem świata mają w tym swój ciemny, biznesowy i opętańczy interes. Są to albo przywódcy szkodliwych apokaliptycznych sekt jak np. Patrick Geryl czy Gryf144, którym zależy na tym, żeby napędzić do swojej grupy jak najwięcej wyznawców i skutecznie opróżnić ich kieszenie bo któż nie wyrzeknie się wszelkich dóbr materialnych w obliczu Sądu Ostatecznego, albo psychopaci, którzy żerują na ludzkim lęku, sprzedając za grube pieniądze wszelkiego rodzaju “pseudonostradamusy” i przepowiednie dla naiwnych oraz cuowne łodzie i pontony ocalenia na koniec świata jako chwyt reklamowy. Tuż przed rokiem 2000 na ulicach, a zwłaszcza przed wielkimi supermarketami i stacją metra w centrum Warszawy i innych miast stało mnóstwo ludzi, którzy wciskali przechodniom ulotki z ofertami swoich kościołów. Było tam napisane, że koniec jest już blisko i że jest to ostatnia chwila, aby “załatwić sobie” zbawienie. Ktoś, kto w to uwierzył mógł mieć naprawdę wielki kłopot z wybraniem właściwej oferty, ponieważ każda podawała, że jest to jedyna właściwa ścieżka, a wszystkie pozostałe prowadzą ku potępieniu. W tej sytuacji chyba najwłaściwsze byłoby przystąpienie do wszystkich tych apokaliptycznych sekt i kościołów chrześcijańskich jednocześnie, w nadziei, że któraś z ofert jest tą prawdziwą.

Jako ciekawostkę warto pamiętać, że na długo przed Sylwestrem 2000 Mormoni ogłosili, że nie przyjmują już nowych wyznawców, ponieważ już jest za późno i kto się nie załapał, ten nie będzie zbawiony. Jeśli do nich nie wstąpiliście przegapiliście niepowtarzalną szansę! Panika na świecie wybuchała zawsze przed końcem każdego stulecia, a tysiąclecia szczególnie! Z niepojętych do końca przyczyn taka okrągła data wzbudza jakieś niepokoje i paniczne reakcje lękowe oraz katastroficzne wizje. Niekiedy, u progu nowego stulecia, świat stawał się świadkiem prawdziwie dantejskich scen! Ci, którzy znają historię naszej cywilizacji wiedzą o tym i nie nabierają się na bajki o rzekomym końcu świata, ponieważ są przygotowani na to i wiedzą, że od wieków w takim okresie lawinowo narasta religijno-utopijna psychoza, podsycana sprytnie przez tych, którzy wiedzą, że można na tym ubić niezły interes.

Rzeczą, która naprawdę może się zdarzyć w najbliższym czasie jest koniec obecnej cywilizacji, a właściwie kres obecnego porządku świata, powstanie nowej sytuacji politycznej i gospodarczej. Można to oczywiście nazwać końcem świata, a mówiąc dokładniej byłby to koniec “naszego świata” czy “systemu rzeczy”. Sądzę jednak, że nie ma czego żałować, ponieważ na pewno nie będzie gorzej. Może być tylko lepiej. Wszystkie wzbudzające zaufanie przepowiednie mówią bardzo ciekawe rzeczy o roku 2012. Nie straszą one i nie sieją paniki, lecz przekazują pewną bardzo starą wiedzę, która stała się zrozumiała dopiero w naszych czasach. Takie przekazy pochodzą między innymi od Indian Ameryki Północnej i Południowej. Są one również otrzymywane jako tzw. channelingi od istot z innych światów i wymiarów. Mówią one o zapowiadanych od bardzo dawna wielkich zmianach na naszej planecie.

W tych przekazach nie ma mowy o strasznym i mściwym Bogu, który wiedziony jakimś niezrozumiałym impulsem unicestwi całą Ziemię wraz ze wszystkim co żyje i surowo osądzi wszystkich złych grzeszników których sam wcześniej stworzył, jakby na własną hańbę i pośmiewisko, strącając ich na zawsze do piekła, lecz o tym, że przyszedł czas, aby zmienić nasze myślenie i całe nasze życie. Mrok, w którym żyliśmy do tej pory osiągnął swoje najwyższe natężenie, ale podobnie jak przed świtem, gdy jest najciemniej, tak i teraz zbliżamy się do chwili, gdy ciemność zacznie znikać oświetlona promieniami nowej epoki. Do roku 2012 ciemność zagęści się najsilniej, a potem nastąpi przesilenie, choć alternatywne proroctwa mówią dopiero o roku 2102. Nasze czasy są wedle tych łagodniejszych wieszczy przełomowe i dlatego są tak dramatyczne. Można to porównać do ścierania się dwóch potężnych frontów atmosferycznych. Działają na siebie dwie przeciwstawne siły – mrok i światłość, które należy pojmować symbolicznie. Zanim mrok ustąpi będzie próbował zrobić wiele zła i niegodziwsci, dokuczyć jak najbardziej. Wielu ludzi ulegnie złym podszeptom, ale ci, którzy wiedzą o co idzie gra nie dadzą się oszukać ani pozbawić nadziei.

A teraz spróbujmy wyjaśnić, czy w 2012 roku rzeczywiście ma nastąpić koniec świata, rzekomo zapowiadany przez kończący się w owym roku kalendarz Majów. Otóż przede wszystkim należy wiedzieć, że Majowie nazywali “światem” ten sam okres, który u nas nosi nazwę Roku Platońskiego, wynoszący w przybliżeniu około 25.770 lat. W naszej cywilizacji nazywany on jest “erą”. Według naszej tradycji kończy się właśnie powoli Era Ryb, a według Majów kończy się cykl życia planety, zwany “światem”. W dniu 21 grudnia 2012 roku zamkną się wszystkie ważne cykle, uwzględniane w wyliczeniach ich kalendarza. Od tego momentu zaczyna się nowy “świat”, czyli kolejny cykl życia planety oraz kolejny etap rozwoju ludzkości. To tak jak koniec jednego tysiąclecia i poczatek następnego. W sumie nic szczegónego.

W Biblii Jezus mówi: “Będę z wami do końca świata”, jednak nastąpił tu błąd w tłumaczeniu. Było tam użyte słowo “aeon”, oznaczające w rzeczywistości Erę. Tak więc Jezus w reczywistości powiedział “Będę z wami do końca ery”. Dokładniej: do końca Ery Ryb. Zanim to nastąpi musimy dokonać procesu wielkiego sprzątania i oczyszczania, również naszego własnego, duchowego wnętrza. Taka kuracja nie może być przyjemna, ale jest konieczna. Nasza trójwymiarowa rzeczywistość kończy się i przechodzimy do nowej rzeczywistości. Nikt z nas nie potrafi sobie tego wyobrazić, więc nikt nie potrafi tego dokładnie opisać. Według Kalendarza Majów mamy teraz rzeczywiście zakończenie cykli czasów czyli pewnej ery, ale i początek nowej. Tzw. promień babiloński wypalił się już i jego moc osłabła, jednak służący mu ludzie o materialistycznej orientacji nie chcą się z tym pogodzić, mimo że w rzeczywistości zawsze byli jego niewolnikami, a nie panami. Niektórzy ludzie mają dusze sługusów i zawsze są gotowi zaprowadzać system wyzysku, który niewoli również ich samych. Obecnie rządy wyzyskiwaczy dobiegają końca, ale zanim odejdą będą próbowały umocnić swoje wpływy i przeciągnąć wielu na swoją stronę. Możemy spodziewać się wielu sporów, awantur, a może nawet walk. Jest jednak pewne, że tak bardzo represjonowana do tej pory duchowość zwycięży i na Ziemi już wkrótce zapanuje zupełnie nowy porządek. Proces ten zakończy się ostatecznie w roku 2013.

Każdy, kto postępuje ścieżką rozwoju duchowego i miłości i wprowadza wokół siebie harmonię może spać spokojnie i bez lęku oczekiwać nadchodzących zmian. Kto jeszcze na tę ścieżkę nie wstąpił ma niewiele czasu na podjęcie decyzji. Wkrótce znajdziemy się na rozstajnych drogach i zostaniemy zmuszeni do wybrania jednej z nich, do przejścia do nowej rzeczywistości lub pozostania w starym systemie wyzysku, niewolnictwa i poniżenia. Tak więc będzie to może prawdziwy koniec świata, ale tylko dla sług ciemności. Wszystkie “cudowne” objawienia i przepowiednie proroków, mówiące o straszliwych karach i potwornych plagach, jakie spadną na grzeszną ludzkość, o zniszczeniach, ogniu piekielnym, kataklizmach oraz zemście i gniewie słusznie rozwścieczonego Boga pochodzą od istot demonicznych, jaszczurzych, wrogich ludzkości, mających wobec ludzi najgorsze zamiary. Te istoty żywią się naszym lękiem, nienawiścią i złymi emocjami, dlatego podsycają psychozę strachu przed zagładą. Dlatego są zainteresowane skłócaniem ludzkości, sianiem paniki oraz wzniecaniem wojen i innych niepokojów. Jeśli ktoś na naszej planecie jest naprawdę zły i zasługuje na karę, to są to żyjący wśród nas agenci sił ciemności z tak zwanego Oriona, rozpowszechniający te straszne przepowiednie i straszący nas tym, na co sami zasługują.

Rok 2012 – Objaw Schizofrenii

Pamiętam teorie o rewolucji duchowej z czasów poprzedniej dekady kiedy to planety się w jednej linii po jednej stronie słońca ustawiły. Było bardzo dużo nawiedzonych pomysłów na tę okazję. I NIC się nie wydarzyło szczególnego. Ziemi z orbity nie wybiło, w światło ludzkości nie przetransformowało. Widać Stwórca zawczasu pomyślał o harmonii we Wszechświecie. A rok 2012 to numerologiczna piątka, czyli harmonia i równowaga w przyrodzie.

Najważniejsze to fakt, sprawdzony przez dziennikarzy z Nieznanego Świata, którzy pojechali do Meksyku, że szamani pozostali po kulturze Majów, nic nie wiedzą o rzekomo mającym nastąpić końcu świata w 2012 roku. Hehehe. Widać, bardziej prawdziwe jest spostrzeżenie medyczne, że wieszczowie rychłego końca świata należą do obszaru eschatologicznych objawów schizofrenii i podobnych zaburzeń umysłu.

Data 21.12.2012 to na oko coś około Przesilenia Zimowego, czyli Kupała się na pewno wydarzy. Jak dodać cyferki to z daty wychodzi 2+1+1+2+2+0+1+2=11 czyli data mistyczna czy jakoś tak, czyli powinno się coś wzniosłego i fajnego wydarzyć. A już na pewno nic strasznego.

Najzabawniejsze jest to, że sami SZAMANI tychże Majów w Ameryce Łacińskiej nic nie wiedzą o tym, żeby w 2o12 roku miało się cokolwiek wydarzyć. Jest to typowa demagogia jakiegoś nawiedzonego holendra, który żadnego szamana Majów w życiu na oczy nie widział. W dodatku typek Patrick Geryl źle zdaniem szamanów indiańskich interpretuje kalendarz Majów, po dziś dzień używany przez Indian, potomków Majów i w Ameryce. Teoria o 2012 roku jest przykładem niechlujstwa intelektualnego najgorszego rodzaju. Jak się pisze owierzeniach Indian to wypada pojechać tam do Meksyku czy w okolice i popytać szamanów Majów co sądzą o takich pomysłach. Jak napisało już kilka osób, które mają kontakty z szamanami Majów w Ameryce łacińskiej, tamci robią duże wielkie oczy i szczeny im opadają do ziemi niczym łyżka kopary, że niby ich kalendarz oprócz zmiany daty coś jeszcze miałby przewidywać. Bowiem po zakończeniu jednego cyklu w kalendarzu, choćby i tysiąclecia, po prostu zaczyna się następny i nic więcej. UFF. To tu trzeba sobie jasno powiedzieć, żeby demagogii nie rozwijać.

Mnie teoria o przebiegunowaniu Ziemi delikatnie mówiąc bawi i o skurcze brzucha przyprawia, ze śmiechu. To brzmi tak, jakby w środku ziemi siedział jakiś diabełek czy aniołek i miał na trochę elektromagnes wyłączyć. Ziemia jest raczej stałym magnesem, a pole wynika z wirowania masy i rodzaju jądra Ziemi które wiruje wraz z obrotem Ziemi. Nie widzę żadnych szans na przebiegunowanie stałego magnesu jakim jest Ziemia jako wirująca masa. Drobne na przestrzeni wieków fluktuacje pola EM Ziemi wynikają co najwyżej ze zwalniania tempa rotacji, ale jest ono przewidywalne na całe tysiąclecia do przodu i bardzo nieznaczne. Ci co wierzą w przebiegunowanie pewnie nie wiedzą jak funkcjonuje magnes stały a już tym bardziej wirujący magnes stały. Bardziej bym się martwił wzrostem aktywności słońca.

Wedle New Age to jak można doczytać ostateczne wejście w epokę Wodnika ma być w 2102 roku, czyli ktoś cyferki przestawił na 2012. Ale to drobiazg, 90 lat w te czy w te w kosmicznej skali życia Wszechświata to i tak mała chwilka.

Tak ze dwa lata temu, w 2006 roku dziennikarze z redakcji “Nieznanego Świata” kopsnęli się do tych szamanów od Majów i końca świata, tam do Meksyku. Jakoś tak pisali, że szczeny czy tam kopary opadły Majom do ziemi nieomal jak się dowiedzieli, że jakiś koniec świata ma być. Takiego czegoś po prostu nie ma w filozofii i religii Majów. Oni wierzą, że świat jest wieczny nawet. Koniec jednego cyklu, to początek następnego. Nic więcej, a całą tę bzdurę o nadchodzącym końcu świata wymyślił ktoś, kto o kulturze Majów nie ma zielonego pojęcia i liczył na to, że nikt nie sprawdzi u źródła. A wystarczy pojechać i pogadać z Majańskimi Indiańcami żeby się uśmiać z głupoty ludzi, którzy powołują się na jakąś kulturę czy religię, a zupełnie o niej nie mają zielonkawego pojęcia. I tyle są warte te rozważania i wizjonerstwo.

U Japońców też się nie przyjmują bredzenia o rzekomym końcu świata. Dlaczego? Ano dlatego, że religia i filozofia Shinto (Drogi Bogów) czyli szintoizmu japońskiego wierzy i dowodzi, że świat jest wieczny, nie ma początku ani końca. I koniec spekulacji. Wspominam o tym, bo to podobne wierzenia jak u Majów. I tyle gadania. Czyli koniec z majaczeniem o końcu świata.

Pamiętam z historii początek budowania Tysiącletniego Królestwa z 1763 roku. Pamiętam, że na 1914 miał być koniec świata i sąd ostateczny. Kolejny w 1948, potem w 1975, 1984, 1999. A są tacy co zapowiadają początek Królestwa na 2102 rok, czyli za chwileczkę. Raczej wierzę ezoterykom i mistykom, którzy nauczają, że od momentu przyjęcia Boga Żywego do serca, rozpoczyna się Tysiąc lat pracy, dzięki której osiąga się ostateczny powrót do Królestwa Boga. Przynajmniej zamieszania z datami nie ma, a podawana przez jakiegoś autora data 07.09.2007 to data rozpoczęcia tysiącletniej służby przez tegoż autora artykułu i nic więcej. Życzę zatem wytrwałości.

Uporczywe przekonanie i rychłym końcu świata i nadchodzącej powszechnej zagładzie, jakby kto nie wiedział, jest tak zwanym eschatologicznym, mocnym objawem schizofrenii. Leczyć się trzeba z tego, a nie głosić. Wątek ten pojawia się w wielu postaciach zaburzeń typu schizofrenicznego i jest doskonale znany lekarzom. Ale choroba trudno się leczy… Stąd co chwilę nowe daty końca świata przez kolejnych chorych nieleczonych które są generowane. W 1975, 1984, 1989, 1999 i w 2004 zapowiadanego końca jak widać nie było. Cóż, urojenie.

Sny katastroficzne o totalnej zagładzie bywają też oznaką, że dzieje się nie dobrze w psychice, że zaczyna się schizofreniczny rozpad osobowości. Katastroficzne wizje totalnej zagłady towarzyszą wielu ciężkim psychozom. O tym też należy pamiętać, a jak osoba dochodzi do wniosku, że nie ma sensu żyć, bo nastąpi zagłada, to jest bardzo źle i jest silne zagrożenie samobójstwem. Przy niektórych uszkodzeniach mózgu też totalne przeczucie katastrofy lub wizje takowe są objawem choroby. Medycyna ajurwedyjska także podchodzi bardzo sceptycznie do totalnego katastrofizmu, traktując to głównie jako oznakę chorobową. Warto o tym pamiętać i może nie robić religii z cudzej choroby która jest prawdziwą katastrofą. Dawni Grecy wierzyli, że świat jest wieczny i nie dawali dostępu katastrofistom.

I to byłoby na tyle!

Odpowiedzi: 21

  1. Ja tam się końcom świata nie poddaję, bo to głupota warta tych, co do końca świata nawołują. Najbardziej opętany końcem świata to był Gryf144 i jego żona Jessica vel Magdalena. Namieszali z tym końcem świata i że oni jedyni są wybrani i że uratują ludzkość przed zagłada. Ale to bajeczki dla dzieci, bo końca świata nie będzie. Tylko ludzi zastraszonych przez nich mi żal…

    • Szukałem osób z eioban.com w necie i patrzę a tu strony konfliktu są razem na antylicho.pl Czyli wygląda to tak: gryf144 = eioban.com = antylicho.pl = Mirosław Mazur. A może się mylę? Mazur Mirosław dawno temu szalał na eioba.pl i wyleciał z hukiem a z nim razem z 5-6 osób. POtem znowu szalał Gryf144 vs. Himavanti. A na antylicho.pl są i jedni i drudzy jak widać po listach userów i tym kto pod kim dołki kopie. Czyżby to wspólna inicjatywa niezadowolonych od dawna przeciwko eioba.pl? Czyli eioban.com = antylicho.pl? A może się mylę? Wie ktoś coś więcej? Bo ja się tylko domyślam po zbieżnościach. Główni liderzy zadym publikują się na obu portalach jak łatwo zauważyć.

  2. Ale ten Gryf144 to zjeb!

  3. Końca świata nie będzie. To tylko nawiedzeńcy typu gryfa144 i jego służalczych i zmanipulowanych ludzi tak twierdzą i głoszą.
    Może to być jednak jakaś bardzo duża zmiana w życiu ludzi i innych gatunków roślin czy zwierząt – na przykład ich wymarcie, ale na pewno nie będzie to koniec świata.
    Tylko pomyleńcy tak myślą, że to nastąpi.

  4. Zawsze mówiłam i pisałam, że czciciele końca świata to typki nieco pomylone i tak trzymać, trzeba tępić tę głupotę totalną.

    Astromaria

  5. Ile to juz Ziemia przeżyła końców świata?
    Trzeba żyć i nie przejmować się takimi bujdami
    Wielki szacun za artykul !

  6. sraly muchy bedzie wiosna…..:)

    jak mozna dopuscic kogos do wypisywania takich bzdur…..zjeby powinni dostac oskara za debilizm…….

    zawalu mozna dostac od tych idiotycznych bajek

  7. Takich artykulow jak ten powinno byc wiecej.
    Serdeczne gratulacje.
    Pozdrawiam.

  8. KOniec świata, wizje zagłady – to typowe objawy u schizofreników. Ci, co wierzą w te bzdury z końcem świata to osoby u których schizofrenia jest zaindukowana. Stado czubków chorych psychicznie. Dlatego potem z tego wychodzą niektóre grupki, co sto zbiorowe samobójstwa robią. Bo schizofrenicy tak mają. I wmawiać swoje urojenia innym całkiem dobrze potrafią. Wszystko co ma rys wiary w koniec świata i powszechną zagładę jest chorobą takiego autora niby to ezoterycznego. Ostrzegajmy nie przed końcem świata, ale przed chorymi psychicznie czubkami, którzy jak Patryk Geryl swoją chorobę umysłową rozpowszechniają z pomocą książek i innych publikacji. Wiara w koniec świata 2012 to objaw udzielonej pscyhozy schizofrenicznego typu. Czyli pomieszanie zmysłów i pomylenie umysłu. I na tej chorobie żerują takie tam “Nieznane Światy”, Czwarte Wymiary” i inne Halinki Tasy czy Mesjasze od chorej głowy.

  9. powiedz mi to po co odwiedzasz takie tematy jeżeli nie wierzysz.. własnie udowadniasz tym sposobem ze cie to interesuje.. i ciekawi.. czyli mozna by z tego wywnioskowac ze wierzysz ;]

  10. Nie bilionów metrów tylko kilometrów. drobna literówka :/
    “Otóż Eris nigdy nie zbliży się bardziej niż na odległość około 6 bilionów metrów od słońca, a 4,43 bilionów metrów” nawet nie sprawdzam czy wartości są dobre bo i tak plus minus kilkaset kilometrów nie zrobi różnicy. za to metr a kilometr juz tak :]
    Z tego co czytałem (o majach malutko) mjaowie wierzyli, że we wnetrzu naszej galaktyki znajduje sie “źródło” stworzenia. “wielka matka” czy jakoś tak. konie cyklu kiedy to zodiak zatoczy koło na niebie faktycznie ma zwiastować wielie zmiany na Ziemi.
    dodam, ze wspólczesna nauka pelna głupich dogmatow bagatelizuje wielkosc starozytnych cywilizacji. byli bardziej kumaci od nas. sa dla nas zagadka, a niby jestesmy tacy rozwinieci…

  11. “Specjalne ułożenia planet.”
    mamy nie wierzyć teoriom bez ich sprawdzenia?
    kiedyś ludzie nie wierzyli w witaminy ani nawet w bakterie.
    Darwin wymyslił TEORIĘ ewolucji i wiekszosc ludzi nawet nie wie, ze to tylko teoria nie potwierdzona w pełni jedynie “najbardziej prawdopodobna”. (nauka jest pelna teorii, interpretacji i tak naprawdę mało wiemy. nie mozna az tak opierac sie na tej naszej nauce. nauka i religia starozytnych czyli inteligencja serca, objawienia, olsnienia, uniwersalna wiedza, swiadomosc czegos niz badanie tego, mierzenie, okreslanie, nazywanie…)
    dla mnie bardziej prawdopodobne jest, ze człowiek żyje dłuzej niz 6000 lat czy ile tam naukowcy szacują, a przed naszą cywilizacją żyły bardziej rozwiniete od nas, globalne cywilizacje, ktore rowniez dysponowaly wysoko rozwietymi technologiami chociaz roznily sie zupelnie od nam znanych. zupelnie inny swiat.
    nawet jesli darwin okreslil prawidlowo schemat wedlog ktorego dziala natura (dobor naturalny, ten ma szczescie, tamten pecha, ten jest silny tamten slaby… czy losowe mutacje w sprzyjających kierunkach[?] ) to zostaje jeszcze miejsce na to, zeby przed nami nie bylo malp ale jeszcze jedna cywilizacja, moze nie jedna i dopiero przed tamtymi małpa.
    druga sprawa, moje wlasne rozwazanai oczywiscie, czy nie moze istniec mozliwosc, ze nie pochodzimy od malp tylko jestesmy “spokrewnieni” z nimi jako rodzaj gatunku?
    szympans, goryl, człowiek. rodzaj małpy, ktory nie wyszedl od malpy ale rozwijal sie “z nimi” i obok jako rasa.
    Katolicyzm i podobne, powiazane religie wyrosly z jeszcze wczesniejszych wierzen z czasow z ktorych niektore przepowiednie o koncu swiata doslownego czy w przenosni wywodzą się.
    katoliskie brednie nijak sie mają do astronomicznych, fizycznych itp procesow. podobnie mistycyzm starozytnych cywilizacji. te wierzenia czy tez nauki były “pierwsze” (moze wyrosly z wczesniejszych obserwacji swiata i osiagniec rozwoju) przed naszym bogiem, przed biblia – spisem wydarzen, dzielem historycznym.
    bogowie to planety i gwiazdy. to slonce ktore daje zycie, to olbrzymie ciala niebieskie wywierajace na nas wplyw. to wszechswiat w nas i my we wszechswiecie. bog tozjawiska (dzis powiemy fizyczne, a takze chemiczne… zjawiska.) ktroe rzadza swiatem w ktorym istniejemy, ktore rzadza nami bezposrednio i posrednio. wpywaja na nas, decyduja o nas!
    wierze, ze starozytni posiadali gleboka wiedze o tym “jak kreci sie ten swiat”. nie naukowe bzdury ale cos bardziej uniwerslanego. jakby wewnetrzna swiadomosc tego co sie dzieje, jak sie dzieje.
    obescnie swiat sie zgubil. ludzie nie rozumieja sami siebie, wiekszosc z nas chyba czuje, ze cos jest z nami jako cywilizacją, (gatunkiem, wspolnotą, spoleczenstwem, zywym organizmem, ukladem komorek) nie tak. szukamy sensu zycia… samo istnienie nim jest. nie pracowanie, zarabianie na jedzenie. nie rzadzenie, nie walka, nie posiadanie ani nie poszukiwanie. i my stworzylismy cudaczny swiat sprzeczny z wiedza naszej wewnetrznej swiadomosci. swiat ktoy pogubil istotne fakty, zapomnial najwazniejszych praw… Zapomnieliśmy samych siebie.

    “Jesteśmy wolnymi ludźmi, a nie bezwolnymi marionetkami poruszanymi przez jakieś potężne kosmiczne czy boskie siły i dlatego sami kształtujemy swoją przyszłość, każdego dnia podejmując nieskrępowane działania.”
    Chyba za malo rozmyslales na temat wolnej woli.
    proponuje wiec poszukac co inni wymyslili na ten temat.
    otoz z ta nasza wolna wola nie do konca wszystko wiadomo.
    osobiscie uwazam, ze system praw, rzady i spoleczenstwa stopniowo i konsekwetnie uszuplaja nam prawa.
    nie? to dlugi temat na inna dyskusje.
    a nasza psychika? co nami kieruje? naszymi zachowaniami? decyzjami? mozg, chemia, chormony. moze i mozna :] “na zimno”, wedlog ustalonych przez siebie samego kryteriow, bez uczuc i emocji podejmowac decyzje. wierze, ze sa i tacy ale pozostaje (ponoc istnieje – ja wierze w te cholerne głosiki) EGO i ALTER EGO (moze alterego? :])
    jedno i drugie wplywaja na nas. te ustalone schemaciki w mozgach/psychice determinujace nasze wybory, czasem komplikujace nam podejmowanie decyzji…. mowiace nam jest tak, jestes taki.
    gdzie jest JA. kim jestes i ktory “ty” decyduje i czy to on jest prawdziwy?
    otoz roznie z ta wolna wola jest.
    ale co ja tam wiem. w internecie jest wiele ciekawych materialow na WIELE CIEKAWYCH tematów :] trzeba czytac.
    kopalnia wiedzy, ejoba… fora tematyczne. swiat jest bogaty i fascynujacy.
    kreujesz sobie przyszlosc ale kto inny moze wykreowac jej koniec. i co wtedy? jakis paradoks. a moze na nasze “wolne decyzje” maja wpyw “wolne decyzje” innych? jedne sa bardziej wolne od innych? :]
    decyzja niczego nie tworzy. to wynik skomplikowanych procesow myslowych, wypadkowa odpowiedzi tak lub nie na setki pytan i skojarzeń, ktore nasz mozg wraz ze swiadomoscia “na szybko” ustala w oparciu o nasz bagaz doswiadczen czyli WPLYWY. tak male jak i duze. tak kosmiczne oddzialywanie w jakims stopniu jak i srodowisko w ktorym zyjemy, jak to, ze urodzilismy sie “tu” a nie “tam”.
    to moje rozwazania i opinie. nie mam pojecia co ustalono w labolatoriach i uniwersytetach. psychike, jazn, swiadomosc… trudno badac. mozg to bardzo zlozona zabawka.
    “przepowiednie można co najwyżej traktować jako ostrzeżenia dawane ludzkości, że jeśli nie zawróci ze złej drogi, wtedy jej przyszłość może być tragiczna. Ani przyszłość konkretnego człowieka, ani całego świata nie jest odgórnie ustanowiona, lecz ulega zmianom w zależności od naszych decyzji i działań, od naszej karmy.”

    podobno starozytni wierzyli, ze zmianą zawsze towazysza katastrofy. sama katastrofa to zmiana.
    Hitler chcial zmian i byla katastrofa, jemu sie nie udalo- dla rzeszy to katastrofa dla swiata zmiana. zawsze bedzie ktos kto poniesie strate. jesli upadnie obecny swiat ale nie rozsypujac sie w proch tylko zmieni sie duchowo to upadna rzady, upadna banki, upadnie system dzieki ktoremu nasi wladcy zyja w luksusie jak u pana boga za piecem. :]
    upadnie wyzysk jednostki przez koncerny, przez birokracje przez “silnych”. takich zmian oczekuję ja.
    wspolnoty i SENSU.
    o tym czy odgornie nie jest ustalona czyjakolwiek czy czegokolwiek przyszlosc ani ty ani ja ani nikt nie potrafi i nie moze rozstrzygnac.
    przykladowo jesli w nasza strone (nie poparte niczym! :P ) w strone naszej pięknej Ziemi leci gdzies, tam, hen, 70000 lat swietlnych stad gigantyczna kometa. to w sumie nasz los jest “odgornie” ustalony od momentu kiedy cos spowodowało, ze owa kometa skierowala sie na nas. koniec wtedy gdy doleci, a poki co nic nie poradzimy i nikt by nic nie wiedzial i kazdy by sie cieszyl, ze jest panem swego losu, lecz tylko w MAŁYM zakresie.
    filozofujac: albo cos spowodowalo, ze cos spowodowalo, ze cos spowodowalo, ze cos polecialo i popchnelo komete w nas. ;]
    cos bredze, a przeciez chocby i nasze slonce “niedlugo” zgasnie. odgornie po nas.
    a moze ktos juz odgornie zdecydowal, ze ci zlamie noge a ty planujesz cos innego.
    przyszlosc jest ustalona w ten czy inny sposob.
    karma… kwestia przekonan?
    mozemy decydowac ale naprawde skromnie. wyzej sra jak dupe ma jak to mowia, wyzej dupy nie podskoczysz….
    i nie tylko my ksztaltujemy nasza przyszlosc. mnóstwo czynnikow sie na to sklada.
    -Uwazam jednak, ze wspolczesny czlowiek nie ma pojecia o starozytej wiedzy.
    -wojna, taka na wielka skale, ogarniajaca cala planete to w kazdym znaczeniu tego zwiazku Koniec Świata.
    - “Hipotezy o jej budowie i cechach fizyczno-chemicznych opierają się głównie na badaniu rozchodzenia się fal sejsmicznych podczas trzęsień ziemi.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%85dro_Ziemi
    niby wikipedii sie w pelni nie ufa ale nie chce mi sie daleko szukac.
    piszesz z taka pewnoscia o funkcjonowaniu jadra Ziemi natomiast ludzie. naukowcy nie moga nawet z pewnoscia powiedziec jak jest zbudowane.
    - Świat to wedłog japonskich wierzen co? nasza planeta? “nasz” swiat czyli ustroje, przekonania? nasza Droga Mleczna? nasz wszechswiat?
    - wspolczesni przodkowie dawnych Majów sa wspolczesnymi ludzmi jak my. utracili dawną wiedze. nie sa dla mnie ani potwierdzeniem ani zaprzeczeniem czegokolwiek.
    Schizofrenia? Poproszę jedną.
    Osobiscie mam nadzieję, że cos ciekawego sie zdazy. moze lduzie uwierza bardzo mocno i jakies zmiany zajdą.
    dobranoc i dzien dobry.

  12. Dobra. wiem, ze dzwonia tlyko nie wiem w ktorym kosciele.
    Musze sprostowac gafe z tymi 6000 lat istnienia czlowieka.
    czlowiek wedlog wspolczesnej nauki ma okolo 2,5 miliona lat. przy czym przez bardzo długi fragment tego czasu był zwyczajnie zacofany :]
    Jednak czytujac rozne nawiedzone teksty sklaniam sie ku mozliwosci istnienia wysoko rozwinietych cywilizacji wczesniej niz zakladamy.

  13. ja mam przez te wszystkie ich wizje STANY LĘKOWE..co włacze tv to leci film APOKALIPSA,albo jakis program koniec koncow..jestem przerazona i coraz bardziej sie BOJE!!!

  14. CODZIENNIE MYSLE O KONCU SWIATA…wszystko przez media i internet ….niedługo na głowe dostane..serio..ALE TEN ARTYKUŁ USPOKOIŁ MNIE TROCHĘ..

  15. teraz widzicie co potrafia media i jakies przepowiednie zrobic z wrazliwego człowieka!!!

  16. Brawo! Wreszcie jakiś głos rozsądku w tej histerii banialuków :) )))))))))))

  17. Ja też nasłuchałam sie różnych historii o nadchodzącym końcu świata. I tak poważnie to strasznie się przestraszyłam – spac nie mogłam! – to jakaś tragedia, że ludzie ludziom robia takie rzeczy! przecież wiadomo, że jedni będą się śmiac a drudzy popadną w jakąś paranoje i załamanie. Nie ukrywam, że ten artykuł mi pomógł zrozumiec pewne sprawy, o których pojęcia nie miałam. Dziękuję za udostępnienie.

  18. Wikipedia Rulez

  19. czesć wszystkim

    Czytałem wiele wypowiedzi o końcu i świata itp.

    Wiem jedno. Jesteśmy narodem chrześcijańskim i pewne wartości chrzescijańskie można powiedzeć mamy we krwi ( np. wiara w jednego Boga). Przepowiednie przepowiedniami, O. Klimuszko , O.Pio itd… nikt nie mówi o kontrektych datach bo w biblii jasno pisze nie znamy dnia i godziny… więc jeżeli w dniu 21.12.2012 będę sadził drzewo to je zasadzę…

  20. a dupa dupaa

Dodaj komentarz